Wiza i rejs na Górę Athos. Góra Athos i okolice – 10 atrakcji, które warto zwiedzić i zobaczyć. Grecja. Przewodnik. Góra Athos, czyli Mount Athos, to obok zjawiskowych plaż oraz Salonik najbardziej znana atrakcja Półwyspu Chalcydyckiego. Jest to miejsce zarówno piękne, co i tajemnicze, skrywające szereg sekretów oraz ciekawostek. Słynny Kanał Miłości na Korfu znajduje się w Sidari, czyli niewielkim turystycznym miasteczku w północnej części wyspy. Obecnie to jedno z najpopularniejszych miejsc na wyspie - to tam turyści spędzają wakacje na Korfu. W szczycie sezonu przyjezdnych jest dużo, a hotele pękają w szwach. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze na Bardzo często pytacie się co warto na Korfu zakupić. Po pierwsze jeśli chodzi o prezenty z Korfu to macie tutaj bardzo duży wybór. Rynek oferuje Wam wiele różnego rodzaju ozdób, pamiątek , ale warto wybrać te , które łączą się z tą wyspą i nie możecie ich znaleść w innych miejscach w Grecji. Wielu z Was po pierwsze myśli o 8. Wąskie uliczki. Dla mnie być w mieście i nie poszwędać się po prostu po ulicach to jak nie być w mieście (serio). Uważam to za dużo ważniejsze, ciekawsze, sensowniejsze od zaliczania kolejnych zabytków i tylko w ten sposób poznaje się dane państwo. W Porto możliwości aby to robić jest mnóstwo. 7. Rozrywka i atrakcje Korfu - wskazówki dla turystów. Miejsca stojące według turystów: Ośrodek wypoczynkowy Paleokastritsa, schronisko dla osłów, Muzeum Banknotów, Przylądek Drastis, Kanał miłości, Muzeum Archeologiczne Korfu, Góra Pantokratora, Pałac Achilleion, Ośrodek jeździecki Trailriders, Most Kaisera, Muzeum Sztuki Azjatyckiej, Muzeum Kapodistriasa, Teatr Miejski Korfu Spis treści. Praktyczny przewodnik po Lofotach znajdziesz tutaj. Znajdź najlepsze noclegi na Lofotach. 1. Henningsvær - Wenecja Lofotów. 2. Hoven - samotna góra na Lofotach. 3. Lofoty - muzeum wikingów. KZvCt. Nie jest łatwo wybrać tylko 5 najlepszych miejsc do zobaczenia na Korfu. Prościej byłoby się zdecydować na 10 lub nawet 15 atrakcji. Dlatego dzisiejszy post długo w nas dojrzewał. Kilka lokalizacji musieliśmy odrzucić drogą eliminacji i ostatecznie zdecydowaliśmy się na poniższą piątkę. Kolejność jest tym razem całkowicie dowolna ;) 1. ANGELOKASTRO Angelokastro, czyli inaczej Zamek Aniołów, to pozostałości bizantyjskiej twierdzy z XIII wieku. Powiecie, że to tylko ruiny. W porządku, ale w jakim otoczeniu. Na wysokiej skale, z której rozpościerają się takie widoki, że naprawdę dech w piersiach zapiera. I właśnie dla nich warto się wspiąć na ruiny. Wspinaczka może nie jest jakoś wybitnie trudna, bo trwa około 20 minut z przerwami na podziwianie widoków. Mimo to, w ponad 30-stopniowym upale może dać w kość. Jednak zarówno widoki z drogi jak i z samej twierdzy wynagrodzą Wam ten wysiłek. Z góry rozpościera się niezapomniany pejzaż Paleokastritsy. Naprawdę, kto raz to zobaczy, będzie chciał tutaj wrócić! Wstęp na teren Angelokastro: 2 €, seniorzy powyżej 65 roku życia oraz studenci - 1 €. Zamek otwarty jest od wtorku do niedzieli w godzinach od do a bilety można kupować do 2. PALEOKASTRITSA Paleokastritsa to chyba najpopularniejszy kurort na całej wyspie. Teraz pewnie zastanawiacie się dlaczego, choć nie przepadamy za turystycznymi miejscami, znalazł się on w naszym TOP. Otóż dlatego, że to miejsce gdzie niekoniecznie trzeba całymi dniami leżeć na plaży. Po pierwsze jest tutaj mnóstwo innych możliwości na spędzanie czasu, a po drugie Paleokastritsa kusi swoimi urokami. Jest ona bowiem położona nad sześcioma naturalnymi zatokami. Można je albo zobaczyć z góry, albo z poziomu wody. Jeśli chodzi o podziwianie widoków z lotu ptaka to najlepiej wybrać się do Angelokastro. Jednak gdybyście chcieli odwiedzić też inne punkty widokowe to polecamy Wam dwa: Bella Vista i Golden Fox, które położone są mniej więcej w połowie drogi do Angelokastro. Z kolei jeśli wolicie zobaczyć zatoki z poziomu wody, to możecie wybrać się w rejs łódeczkami. Zabierają one wszystkich, którzy chcą podziwiać znajdujące się w okolicy błękitne jaskinie. Rejs trwa około 40 minut i kosztuje 10 € od osoby, ale możecie też zdecydować się na droższe opcje z pobytem na rajskich plażach lub o zachodzie słońca. Jeżeli do miasta przyjedziecie samochodem, to jeźdźcie na sam koniec, gdzie znajduje się duży, bezpłatny parking. Może teraz czas na trochę wysiłku? Proponujemy Wam krótki spacer do górującego nad miasteczkiem Monastyru Theotokou. To świątynia pochodząca z XIII wieku, ale gruntownie przebudowana w XVIII stuleciu. Sprzed klasztoru rozciągają się również cudowne widoki. Po wyjściu z Monastyru polecamy Wam po lewej stronie poszukać furtki, a następnie udeptaną ścieżką podejść na samo urwisko. Będąc w Paleokastritsa koniecznie odwiedźcie też kawiarnię La Grotta. Znajduje się ona na samym początku miejscowości. La Grotta to bar, który został wykuty w skale. Z poziomu ulicy prowadzą do niego 142 schodki. Jeśli macie ochotę spędzić w Paleokastritsa wieczór i przy okazji posłuchać dobrej muzyki będzie to idealne miejsce. Podobno w sezonie jest tutaj dosyć tłoczno, ale mieliśmy to szczęście, że oprócz naszego zajęte były dosłownie tylko dwa albo trzy stoliki. 3. CAPE DRASTIS Widok na Cape Drastis to jeden z pocztówkowych pejzaży Korfu. Klify znajdują się na północy wyspy, nieopodal miejscowości Peroulades. Wystarczy jechać za znakami, na pewno traficie. Auto możecie zostawić na początku piaszczystej drogi, pod drzewami. Stamtąd najlepszą opcją jest spacer, bowiem po kilku chwilach zobaczycie naprawdę cudowny widok. Ostre skały szczerzą się do Was prosto z wody. Bajka!!! Dotarliśmy tutaj praktycznie tuż przed zachodem słońca, gdy światło było obłędne. Ta sceneria sprawiła, że zakochaliśmy się w Cape Drastis od pierwszego wejrzenia! Zresztą zobaczcie sami. 4. PANTOKRATOR Chcecie się dostać na najwyższy szczyt Korfu? Proszę bardzo. Nie ma w tym wielkiej sztuki, bowiem na Pantokrator, który liczy sobie 906 metrów można wjechać samochodem. To jednak już spore wyzwanie. Droga momentami jest bardzo kręta i wąska. Gdzieniegdzie nawet pomieści tylko jedno auto, ale czego się nie robi dla pięknych widoków. Po przyjeździe na górę Waszym oczom ukaże się najpierw las nadajników: radiowych, telewizyjnych czy telefonicznych. Śmiało możecie jednak poprzeciskać się między nimi, by podejść na kraniec urwiska. Po przeciwnej stronie z kolei na samym szczycie wybudowany w XIX wieku Monastyr Pantokrator, co z greki znaczy "Wszechmocny". Choć sam budynek nie jest zbyt stary, to prawdopodobnie zabudowania i życie klasztorne działały w tym miejscu nawet 600 lat wcześniej. Koniecznie obejdźcie Monastyr dookoła. Z każdej strony rozciągają się inne widoki. Tak, znów widoki ;) Zobaczcie jednak, jest tu naprawdę pięknie! 5. KANONI - SAMOLOTY Tego miejsca nie mogło zabraknąć na naszej liście. Bo czy często obserwowaliście startujące i lądujące samoloty tuż nad Waszymi głowami? Wrażenie genialne. W szczególności gdy samolot podchodzi do lądowania. Najpierw jest daleko, widać nawet jak zawraca jeszcze nad południowym krańcem wyspy. Potem zbliża się w zawrotnym tempie, aż w końcu z hukiem przelatuje tuż nad nami. Miejsc do obserwacji jest kilka, ale my Wam w szczególności polecamy groblę łączącą półwysep Kanoni z miejscowością Perama. Grobla jest dosyć wąska i co ciekawe mieszkańcy skracają sobie tędy drogę podróżując rowerami czy skuterami. Bądźcie jednak spokojni, na pewno się zmieścicie. Drugim, doskonałym miejscem do obserwacji, są tarasy widokowe kawiarni Royal i Kanoni, z których doskonale widać pas startowy. Będąc na półwyspie Kanoni warto zajrzeć też do niezwykle fotogenicznego, białego klasztoru Vlacherna. Jeśli macie z kolei nieco więcej czasu możecie też wybrać się w krótki rejs na maleńką Mysią Wyspę - Pontikonissi. Taka krótka wyprawa łódką kosztuje 2,50 €. Być może dziwicie się, że w dzisiejszym poście pominęliśmy miasto Korfu. Zrobiliśmy to jednak celowo, bowiem o stolicy wyspy powstał osobny post. Postanowiliśmy też, że przygotujemy dla Was kilka propozycji wycieczek po Korfu. Będą się one pojawiać już niedługo. Wakacje na Korfu, czyli piękne zielone krajobrazy, ciepłe morze i oczywiście zabytki! Zobacz TOP 5 atrakcji, które warto zobaczyć na greckiej wyspie. Paleokastritsa – zatoczki, których nie zapomnisz Skaliste wybrzeża i piękne plaże zachęcają do eksploracji Paleokastritsy. Samemu – oddając się nurkowaniu na jednej ze wspaniałych zatoczek – lub podczas rejsu łódką. Okoliczne groty (Nausika Cave i Blue Eye Cave) na długo zostaną w pamięci. Przejrzystość wody jest tu naprawdę niesamowita – miejsca do plażowania jest niewiele, warto więc być tu z samego rana. Nad zatoczkami góruje Zakon Najświętszej Marii Panny – skąd rozpościerają się boskie widoki. Sam budynek jest bardzo urokliwy – są tu przepiękne ogrody, małe muzeum i można spotkać mieszkających tu mnichów. Warto wybrać się na szczyt spacerem, gdyż parking na górze jest niewielki, a podjazd wąski i stromy. W niewielkiej odległości od Paleokastritsy znajduje się również Zamek Angelokastro, czyli zamek aniołów. Jeśli kochacie robić zdjęcia krajobrazów – pojedźcie tam koniecznie, widok z najwyższego wzgórza na Korfu robi piorunujące wrażenie. W trakcie wakacji warto wybrać się w te rejony – decydując się na zakup wycieczki fakultatywnej, wynajmując auto lub korzystając z autobusów kursujących po całej wyspie. Kanał Miłości w Sidari – spróbuj się nie zakochać Miejsce obowiązkowe podczas wakacji na Korfu. Legenda mówi, że kto przepłynie przez grotę – zakocha się do końca życia. Czy to prawda? Warto przekonać się samemu! Zwłaszcza, że miejsce jest naprawdę urokliwe. Mieszkając w jednym z hoteli w sidari do Kanału Miłości można dojść na piechotę. Świetne hotele znajdują się również w Roda, Kassiopi i Acharavi skąd kursują autobusy – koszt wycieczki to kilka euro. Do Sidari można też wybrać się wynajętym autem lub podczas wycieczki fakultatywnej. Krótki spacer wąskimi ścieżkami prowadzi do kilku świetnych punktów widokowych w okolicy. Miłośnicy trekkingu mogą wybrać się do pięknego Przylądka Drastis. Przechadzka zajmie około godzinę, ale takich widoków zdecydowanie warto się tam wybrać. Naszym zdaniem jedno z najciekawszych miejsc na Korfu. Kerkira – stolica greckiej wyspy Korfu W Kerkirze nie brakuje atrakcji turystycznych. Począwszy od Starej i Nowej Fortecy, z których rozpościera się piękny widok na panoramę wyspy. Spacerując w stronę miasta warto zatrzymać się na placu Spinada, żeby odpocząć przy fontannie, podziwiać kwiaty lub obserwować partyjkę krykieta. Uliczki miasta Korfu są bardzo urokliwe – warto spędzić godzinę krążąc nimi bez większego celu, a na pewno natraficie na coś ciekawego. Ulicznych grajków, stoiska z pysznymi owocami, sklepik z pamiątkami lub okazję by skosztować lokalnego przysmaku – likieru z kumkwatu. W stolicy wyspy znajduje się również Klasztor Vlacherna – urokliwe miejsce na małej wysepce tuż przy lotnisku. Lądujące nad głowami samoloty potrafią dostarczyć emocji, zwłaszcza, że strefa podejścia zlokalizowana jest tuż nad malowniczym Klasztorem, a pas lotniska jest jednym z najkrótszych w Europie! Na miejsce dotrzeć można za kilka euro autobusem miejskim lub taksówką. Z Korfu odpływają również statki do Albanii, gdzie można wybrać się na jednodniową wycieczkę. Achillion – rezydencja cesarzowej Sissi Kilka kilometrów od stolicy greckiej wyspy swój pałac wzniosła cesarzowa Sissi. Elżbieta Bawarska, bo tak naprawdę nazywała się władczyni Austrii, była prawdziwą ekscentryczką – słynęła ze swojej ciasnej talii, którą zawdzięczała ekstremalnie ciasnym gorsetom. Miała również prawdziwego hopla na punkcie Achillesa, którego rzeźb i obrazów w różnych pozach na pewno nie zabraknie Wam podczas wizyty na Korfu. Z pięknych ogrodów rozpościera się również wspaniały widok i choćby dla niego warto wybrać się do Muzeum w Achillionie. Bilet kosztuje 8 euro, warto być tu jednak z samego rana, bo w trakcie sezonu wakacyjnego jest tu naprawdę tłoczno. Wakacje na Korfu - sprawdź oferty Porto Timoni - zatoki rzucające na kolana Jeśli kochacie piękne widoczki i piaszczyste plaże – Porto Timoni to coś w sam raz! Szlak do podwójnej zatoki jest dość wymagający, więc to atrakcja nie dla każdego! Natomiast widoki i kolor wody są powalające. Na resztę dnia warto wybrać się do pobliskiej miejscowości Agios Georgios, gdzie znajduje się piaszczysta plaża i kilka tawern z pysznym jedzeniem. Chcesz odwiedzić te miejsca? Najciekawsze propozycje wakacji na Korfu znajdziesz na Zapisz się na nasz newsletter - najlepsze okazje podeślemy Ci na Twoją skrzynkę mailową! Korfu to druga co do wielkości grecka wyspa archipelagu Wysp Jońskich. jest idealnym pomysłem na wakacje dla wszystkich tych, którzy marzą o plażowaniu, myślą o rodzinnych wakacjach czy też pragną połączyć plażowanie ze zwiedzaniem. Na Korfu można dostać się zarówno korzystając ze zorganizowanych przez biuro propozycji, jak i planując wyjazd samodzielnie. Nieważne na jaką formę wyjazdu się zdecydujecie, jedno jest pewne, na długo zapamiętacie ten wszechobecny zielono-turkusowy kolor morza, biało-miodową kolorystykę miast i zieleń. To właśnie taki obraz Korfu przywieźliśmy ze swojego majowego wypadu na tą grecką na Korfu od strony praktycznejPrzelot na Korfu trwa 2 h 20 min. (w zależności od miasta wylotu w Polsce). Oferty wypoczynku na Korfu znajdziecie w zasadzie w każdym biurze podróży w ITACE. Przy odrobinie szczęścia zwłaszcza na początku sezonu można trafić na atrakcyjne cenowo propozycje samego przelotu lub całego pakietu. Bezpośrednie przeloty na grecką wyspę mają w swojej ofercie linie lotnicze WizzAir i Ryanair. Większość atrakcji położona jest w niewielkiej odległości od siebie, co w praktyce oznacza, że jeśli nie lubicie planować, można wyspę zwiedzać spontanicznie. Niektóre atrakcje będą wymagały włożenia nieco wysiłku, by do nich dotrzeć, ale o tym w dalszej części artykułu. Walutą obowiązującą na wyspie jest Euro, w większości miejsc można swobodnie płacić kartą, w mniejszych tawernach mile widziana będzie gotówka. Korfu położone jest bardzo blisko Albanii. Jeżeli chcecie w trakcie pobytu zwiedzić dwa kraje to bez problemu dostaniecie się tam czym warto wiedzieć zwiedzając atrakcje KorfuKorfu różni się klimatem od Krety, Rodos czy często porównywaną ze względu na rozmiar wyspą Zakynthos. Wynika to z wyższej amplitudy opadów w ciągu roku. Znajdziecie tu bardzo dużo zieleni, piękne plaże, zapierające dech w piersiach widoki, ale i sporo zabytków, które warto zobaczyć. Na wyspie funkcjonuje transport lokalny, jednak najlepiej poruszać się po niej wynajętym samochodem lub skuterem. Niestety jakość dróg pozostawiają wiele do życzenia. Pierwszy raz mieliśmy też sytuacje, że nawigacja wskazywała nam przejazdy po polnych drogach lub drogach, gdzie brakowało nawierzchni. Dlatego wybierając taką opcję zwiedzania wyspy, warto wziąć pod uwagę wypożyczenie auta z pełnym ubezpieczeniem. Po drogach poruszajcie się uważnie i się nad tym, kiedy wybrać się na wyspę, warto mieć w głowie to co powiedziała nam Dorota Kamińska, autorka bloga “Sałatka po grecku”, że pogoda na Korfu jest jak kobieta – zmienna. Wczesna wiosna raczej nie rozpieści nas wysokimi temperaturami a woda w morzu będzie jeszcze…rześka. Wakacje to czas wzmożonego ruchu turystycznego i wyższych temperatur, dla tych którzy unikają tłumów, warto pomyśleć o maju lub wczesnej Aktualna pogoda na Korfu Jedzenie na Korfu jest bardzo smaczne. Znajdziecie tu spory wybór dań lokalnych inspirowanych kuchnia włoską, których warto spróbować: Pastitsada, sofrito, bourdetto. W końcu Korfu podobnie jak Kreta przez długi czas było pod panowaniem filmy ze zwiedzania wyspyTym razem, przed wyjazdem na nasze wakacje mieliśmy w głowie zarys tego co chcielibyśmy zobaczyć i nakręcić. Mamy nadzieje, że nasz vlog oraz film z pięknymi widokami Korfu pomoże Wam zapanować pobyt i z KorfuNajpiękniejsze miejsca Korfu z dronaKorfu – co warto zobaczyć na tej greckiej wyspiePoniżej lista miejsc, które według nas warto odwiedzić będąc na wyspie. Pomimo pogody w kratkę i ograniczonego czasu udało nam się zwiedzić bardzo dużo. Korfu to wyspa piękna widokowo, różnorodna z pięknymi plażami, zatokami, górami i bujna zielenią. Na minus jakość dróg o których już wspominaliśmy. Natomiast najjaśniejszym punktem jest według nas stolica – Corfu TownWedług nas absolutny “must see” wyspy. Corfu Town, a w zasadzie Kerkyra, bo tak mieszkańcy nazywają stolicę wyspy, to miejsce, które koniecznie musicie odwiedzić. W 2007 roku Stare Miasto zostało wpisane na listę UNESCO. W Corfu Town każdy znajdzie coś dla siebie. Ci bardziej zainteresowani historią, powinni zajrzeć do Muzeum Archeologicznego, pospacerować po Starej Fortecy. To co jednak ujęło nas w Kerkyrze najbardziej, to ten bliżej nieokreślony klimat… Spacerując po mieście niemal od razu w głowie rodzi się pytanie: Czy to na pewno Grecja? Dla nas stolica wyspy to taka mieszanka Włoch i Chorwacji. Wąskie uliczki, suszące się nad nimi pranie powieszone na sznurkach, tawerny i małe kafejki przywodzą na myśl włoskie miasteczka. Białe marmurowe płyty, grube mury i zielone okiennice kojarzą nam się z klimatem chorwackiego Dubrownika. Idealnym sposobem na poznanie miasta jest właśnie rozsmakowanie się w jego atmosferze, zajrzenie w mniejsze wąskie uliczki, spróbowanie lokalnej kuchni: mięsnego sofrito, pastisady, a na deser warto zamówić deser z kumkwatu owocu, który uchodzi za symbol Kerkyry można dostać się komunikacją lokalną lub samochodem. W mieście znajdziecie kilka parkingów z czego najpopularniejsze to Parking 1 i Parking widokowy KanoniKanoni, to jedno z tych miejsc, które są wizytówką wyspy. Każdy, kto przylatuje na wyspę, już w samolocie może podziwiać widok na słynną niewielką wysepkę i położony na niej biały monastyr. Budowla jest niewielka, a jej śnieżnobiałe ściany i pomarańczowy dach kontrastują z błękitnym morzem, tworząc widok, który znajdziecie na wielu pocztówkach. Za monastyrem, na błękitnym morzu, znajduje się zielona wysepka, słynne Pontikonisi, czyli Mysia Wyspa. Według mitologii malutka niczym oliwka wyspa, to nic innego jak statek Feaków, który został zamieniony przez Posejdona w kamień. Na Mysiej Wyspie znajduje się jeden z ważniejszych kościołów na Korfu – kościół Chrystusa Pantokratora. Jeśli będziecie przylatywać na Korfu o wschodzie słońca wypatrujcie tych pięknych widoków z okien samolotu, a następnie przyjedźcie tu, by zobaczyć opisane wyżej widoki z podchodzącymi do lądowania samolotami w tle… Wszyscy fani awiacji będą zachwyceni bliskim kontaktem z podchodzącymi do lądowania maszynami. Na skarpie znajdują się restauracja oraz kawiarnia z których doskonale widać ścieżkę podejścia i płytę charakterystycznego, słynnego wśród pilotów oraz Kanał Miłości – Canal d’AmourCanal d’Amour, Kanał Miłości, usytuowany na północno-zachodniej części wybrzeża w miejscowości Sidari, jest jedną z czołowych atrakcji wyspy. Co ciekawe, miejsce jest całkowicie stworzone przez matkę naturę, majestatyczne klify z piaskowca otoczone lazurowym morzem, robią niesamowite wrażenie wyglądem przypominając warstwy pysznego tortu. Idealne miejsce na romantyczne chwile we dwoje. Jedna z wersji legendy głosi, że aby zapewnić sobie powodzenia u płci przeciwnej wystarczy wskoczyć do wody z klifu, przepłynąć wąski przesmyk, między skałami. Jeśli para zrobi to razem, już nigdy się nie tam dwa razy, o wschodzie słońca kiedy na miejscu nie było absolutnie nikogo. Różnicę możecie zobaczyć na naszych zdjęciach i pobliżu Canal d’Amour znajdziecie szerokie piaszczyste plaże z łagodnym zejściem do wody, a także spory wybór mniejszych i większych restauracji. Odwiedzając wyspę w maju, nie mieliśmy problemu z zaparkowaniem samochodu niedaleko jednej z restauracji. W sezonie bywa tu dość gwarno i – Zamek AniołówAngelokastro, czyli Zamek Aniołów, to pozostałości bizantyjskiej budowli. Jego usytuowanie na wzgórzu, a w zasadzie na stromym klifie, daje możliwość podziwiania zapierających dech w piersi widoków, zwłaszcza w promieniach zachodzącego słońca. Wejście na zamek zajmuje ok. 15 min. Wstęp do godziny 18:00 płatny ok. 2 EUR. Angelokastro możecie zobaczyć na naszym z naszego Facebooka:Porto Timoni – Double BayFilm z naszego Facebooka:Porto Timoni, to plaża, a w zasadzie dwie zatokowe plaże położone w miejscowości Afionas. Zwłaszcza w sezonie warto wybrać się do Porto Timioni odpowiednio wcześniej. Po pierwsze, łatwiej z miejscem parkingowym, po drugie do plaż idzie się ok. 1 km zboczem góry po kamieniach co zdecydowanie lepiej zrobić przy niższej temperaturze. Po dojściu na miejsce czekają was dwie zatokowe plaże z przeźroczystą szafirowo-turkusową wodą. Polecamy zabrać wygodne obuwie zarówno na czas schodzenia do plaż, jak i na potrzebę wchodzenia do wody. Jeśli będziecie chcieli spędzić w Porto Timoni więcej czasu, pomyślcie o prowiancie, na plażach nie ma restauracji ani – najpiękniejsza miejscowość wypoczynkowaMój osobisty faworyt wśród miejscowości wypoczynkowych na Korfu. Znajdziecie tu sześć zatokowych plaż, z których każda zachwyci was widokami. Część z nich, te najbardziej oblegane są piaszczyste, pozostałe kamieniste. Niektóre z plaż dostępne są jedynie z wody. Jeśli będziecie chcieli je odwiedzić, warto rozejrzeć w propozycjach lokalnych z naszego Facebooka:Cape Drastis – pocztówka z KorfuPrzylądek Cape Drastis, to miejsce rodem z pocztówek. Atrakcja znajduje się niedaleko miejscowości Peroulades. Wybierając się tutaj pamiętajcie o wygodnych butach. Od prowizorycznego parkingu czeka was krótki spacer w dół do punktu widokowego. Natomiast na samym dole po minięciu punktu widokowego jest niewielka plaża. Przy Cape Drastis nie ma oficjalnego parkingu, samochód możecie zostawić na poboczu szutrowej Beach – 7 heavenLogas Beach, zwane jest także Sunset Beach. Nic dziwnego, bo idealnie nadaje się na zachody słońca. Sama plaża jest niewielka położona u stóp stromego klifu. Na górze znajduje się restauracja 7th Heaven i parking. Restauracja posiada niewielki szklany taras, z którego rozpościera się widok na klif. Osoby z lękiem wysokości mogą poczuć lekki dreszczyk emocji wchodząc na przeźroczystą Cesarza – Kaisers Throne – punkt widokowyNazwę miejsce zawdzięcza cesarzowi Wilhelmowi II, który właśnie tutaj przychodził podziwiać zachody słońca. Nie ma się co dziwić, Tron Cesarza to idealne miejsce dla wszystkich tych, którzy szukają na Korfu malowniczych widoków. Punk widokowy znajduje się w miejscowości Plekas, położonej mniej więcej w połowie wysp. Jeśli spojrzycie na wybudowaną dla turystów kładkę do podziwiania panoramy miasta Korfu, nazwa tron nabierze jeszcze innego wydźwięku 😉 Wstęp na Tron Cesarza jest zdjęć, jest na naszym vlogu (7:55).Pantokrator – najwyższa góra KorfuNajwyższy szczyt wyspy (906 na który bez problemu dostaniecie się samochodem. Chociaż samo miejsce przytłacza nieco ilością różnego rodzaju anten i nadajników, to widok na sąsiadującą z Korfu Albanię, robi zdjęć, jest na naszym vlogu (1:33)Ruin of a villa – drone spot na KorfuNa koniec coś ekstra dla fanów latania dronem. Sami byliśmy tutaj dwa razy w ciągu dnia i wieczorem. Na jednym z górzystych zakrętów znajduje się ruina opuszczonej willi. Obok niej można zaparkować samochód. To dobre miejsce aby zrobić postój w trakcie samochodowej wędrówki przez góry. Z willi jest bardzo ciekawy widok na wioskę Doukades. Takie ujęcie znalazło się w naszym filmie (1:21) i jest jednym z ulubionych pobytu na KorfuKorfu to wręcz idealny pomysł na tygodniowy wyjazd. Na wyspie każdy znajdzie coś dla siebie od malowniczych plaż, po zapierające dech w piersiach widoki aż po zabytki. Jednym słowem, dla każdego coś dobrego! I to jedzenie…Podobne posty KILKA DOBRYCH SŁÓW O KORFU Wyspa jest sama w sobie dość specyficzna. Jeśli wcześniej byłeś gdzieś na greckich wakacjach i widziałeś wspaniałe błękitne laguny, jak np. na Krecie, czy Zakyntosie, to z pewnością nic lepszego tutaj nie zobaczysz. Wyspa oferuje wspaniałe widoki, piękne wrażenia i można cieszyć oczy zielenią przez 12 miesięcy w roku. Z pewnością przed wyjazdem warto zrobić sobie listę plaż, które chcemy odwiedzić, ponieważ same w sobie są pewną atrakcją przyrodniczą. Można też pokusić się o rejsy na sąsiednie wysepki, ponieważ tam zobaczymy bardzo wiele. Dla mnie osobiście Korfu pod względem przyrodniczym jest bardzo piękną wyspą i żałuję, że nie wszystko mogłem zobaczyć, co chciałem. Najbardziej na wyspie ciekawiły mnie malutkie plaże wciśnięte gdzieś pomiędzy skały, czy też takie, nad którymi wyrastały ogromne i wysokie klify. Jako, że jeżdżę głównie dla podziwiania wspaniałych krajobrazów, to właśnie na nich się skupię i o nich będę opowiadać. Z pewnością czystość wód zachwyca i możemy tu znaleźć wiele małych zatoczek z pięknymi szmaragdowymi i szafirowymi wodami. Korfu ma bardzo ciekawą linię brzegową i uchodzi za jedną z piękniejszych w Grecji, stąd warto skupić się na zwiedzaniu wyspy głównie na jej obrzeżach. Bardzo podobały mi się również małe i ciche wioski, piękna zieleń, poszarpana linia brzegowa i przede wszystkim czyste wody. Widoki z każdego wzniesienia z pewnością zapisywały się na trwałe w pamięci. KILKA SŁÓW NA TEMAT RZECZYWISTOŚCI NA KORFU Rzeczywistość na Korfu nie jest już taka kolorowa. Pomimo, że jestem osobą, która koncentruje się na pozytywach, to jednak są rzeczy, których nie da się ominąć, bo występują praktycznie na każdym kroku. Z tego względu muszę o nich wspomnieć, żeby uniknąć niepotrzebnego rozczarowania. Na Korfu bardzo szybko można zobaczyć, że wyspa dosłownie tonie w śmieciach. Przy każdej drodze po obu stronach zobaczymy sterty walających się butelek, papierków, kubków, itp. Przy każdej plaży znajdziemy całe mnóstwo chusteczek, zużytych materacy, papierków, kubków, itp. Po prostu nikt tego nie sprząta, a sami turyści mogliby zachowywać się lepiej, gdyż to oni głównie zaśmiecają teren, widząc, jak już jest na miejscu. Inna kwestia, to pozostawione samochody. Nie wiem, jakie Grecy mają prawo, ale na Korfu wyeksploatowany samochód, łódź czy motorówkę zostawia się w krzakach i pozostawia aż samemu się rozłoży pod wpływem warunków atmosferycznych. W drodze do jakiejkolwiek atrakcji turystycznej zauważymy co najmniej kilka takich aut, czy też łodzi i motorówek. Najbardziej w oczy jednak rzuca się głęboki oddech kryzysu z lat 2008/09 i 2015. Od razu można zauważyć, że tamtejszych Greków oba kryzysy gospodarcze musiały bardzo mocno przycisnąć, ponieważ w każdej wiosce znajdziemy średnio co drugi lub trzeci dom opuszczony lub walący się. Porzucone domy są w różnym stadium budowy. Niektóre są na etapie budowy betonowego szkieletu, inne mają wykończony parter i betonowy szkielet, a jeszcze inne są świeżo ukończone i pozostawione. Co ciekawe nawet funkcjonujące od długich lat hotele są porzucone w centrum znanych miejscowości, gdzie sprzęty niszczeją i stoją na dworze. W środku popularnej i dużej miejscowości turystycznej Sidari możemy znaleźć taki hotel, a w centrum miasta stoi pusty „szkieletor” straszący szarym betonem. W pobliżu innego trzygwiazdkowego hotelu mamy bezpośredni widok na inny betonowy, trzypiętrowy szkieletor. Ten widok jest tak powszechny, że nie da się tego nie zauważyć i nie wspomnieć. Najgorszy jest jednak fakt, że na obrzeżach Peroulades sfinansowano budowę szkoły z Unii Europejskiej oraz chodnik z latarniami do niej. Dzisiaj szkoła niszczeje i również jest porzucona, a chodnik i latarnie popadają w ruinę. Co jeszcze rzuca się w oczy? Oczywiście plaże. Na ogół plaże na Korfu są malutkie i przeludnione, bo często są „wciśnięte” gdzieś pomiędzy skały. Dodatkowo są zaśmiecone i pobiera się dodatkowo 8-9 EUR opłaty za skorzystanie z kompletu dwóch leżaków i parasola przeciwsłonecznego. Uciążliwy jest również transport, ponieważ wszystkie drogi przypominają raczej stare szosy wiejskie, które kilkanaście razy były już łatane. Nawet główna droga do miasta Korfu tak wygląda. Niestety wydłuża to czas dojazdu do stolicy wyspy, skąd rozpoczyna się wiele ciekawych rejsów. Problemem jest fakt, że ze środka wyspy na północ (gdzie jest ukryta większa część przyrodniczych atrakcji) trzeba wjeżdżać bardzo krętymi i dziurawymi drogami do góry i później ponownie z nich zjeżdżać. Chyba nie ma lepszego określenia na ten typ dróg, jak fragment z Pana Tadeusza, A. Mickiewicza: „długie, cętkowane, kręte, jak wąż boa”… Pokonanie 39km zajmuje około godzinę. Dodatkowo na trasie napotkamy światła wahadłowe, które ustawione są tam na stałe. Podczas zwiedzania przylądka Drastis (Cape Drastis) trzeba zachować szczególną ostrożność, ale o tym będzie później… Co jeszcze rzuca się w oczy? Na Korfu jest więcej chmur i szarego nieba niż na innych wyspach greckich. Wystarczy poszukać kilku relacji z tej wyspy i pooglądać zdjęcia. Około połowę zdjęć, które przeglądnąłem były w gęstych chmurach. Komunikacja miejska też nie działa tak, jak powinna, bo spóźnia się lub nawet w ogóle nie przyjeżdża. Pozostaje ostatnia kwestia – kolor wód. Większość przybiera kolor szmaragdowy, a to za sprawą wodorostów, które licznie występują pod wodą. Żeby zobaczyć piękne szafirowe i błękitne wody, będziemy musieli udać się w wybrane miejsca. Szafirowe są czyste w porównaniu z wodami Bałtyku, ale nie mają już takiej pełnej przezroczystości. To dlatego na początku wspomniałem, że jeśli ktoś był na Krecie, czy Zakyntosie, to nie zobaczy tu z pewnością nic lepszego. Ogólnie można powiedzieć, że na Korfu mamy wrażenie, jakby większość rzeczy ostatni raz robiono w 1980 roku i eksploatuje się to po dziś dzień. Wszystko wydaje się tam wysłużone i zmęczone. Echo dwóch kryzysów gospodarczych jest bardzo mocno widoczne i trudno nie zauważyć, jak wielu ludzi musiało opuścić tę wyspę w poszukiwaniu chleba… HOTELE - NA CO PATRZEĆ I JAK JE WYBIERAĆ? Temat hoteli to nie taka łatwa sprawa, jakby się mogło wydawać. Na początku trzeba określić sobie co jest celem naszego pobytu na Korfu. Jeśli imprezowanie, to polecam południowe miejscowości wyspy, lub Sidari na północy. Jeśli chcemy zobaczyć piękne krajobrazy i ogólnie chcemy pozwiedzać wyspę, to warto wybrać hotel tak, żeby mieć blisko do przynajmniej dwóch atrakcji turystycznych – nie będziemy musieli dzięki temu organizować dodatkowej wycieczki. My zdecydowaliśmy się na Sidari i hotel Summertime. Hotel ma trzy gwiazdki i można by wyliczać całe mnóstwo wad tego miejsca, ale przyjechaliśmy głównie, by zwiedzać wyspę, więc dla nas nie było to tak istotne. Dlaczego ten hotel? Dlatego, że w pobliżu mieliśmy dwie atrakcje, które ludzie z innej części wyspy przyjeżdżają oglądać. Mam na myśli Canal d’amour (Kanał Miłości)i Przylądek Drastis (Cape Drastis). W ciągu dwóch godzin można poznać oba miejsca i nacieszyć oczy wspaniałymi widokami. Najważniejszą częścią każdego hotelu powinien być dostęp do plaży. Jeśli jesteś w biurze podróży poproś by każdy hotel, który Cię interesuje pokazano Ci na mapach Google (jest to w opcjach ich programu wyszukującego hotele). Zobaczysz jego umiejscowienie i zagospodarowanie najbliższego terenu, oraz jak daleko jest do plaży i jaka plaża jest dostępna. W ofercie możesz znaleźć trzygwiazdkowy hotel Angela Beach Resort, ale kiedy bliżej przyjrzysz się sprawie, to na mapach dostrzeżesz, że nie ma tam w ogóle plaży, a raczej leżaki rozstawiono na płycie betonowej wcinającej się w morze. Można wtedy poczuć wielkie rozczarowanie. Z tego względu warto oglądać mapy satelitarne Google przed dokonaniem wyboru, bo przyznam, że na Korfu trudno jest o dobrą piaszczystą plażę. Od naszego hotelu do plaży mieliśmy około 150m do wąskiej i niedługiej plaży, ale trudno znaleźć nam było coś lepszego. Na pocieszenie mieliśmy trzy plaże w najbliższym terenie, dlatego mogliśmy przechodzić na którą nam się podobało. Miasto Sidari ma szerokie i długie plaże, stąd nie trudno tu o wybór dobrego miejsca. Przy wyborze plaż tkwi jeszcze jedna mała pułapka. Przy oglądaniu map sprawdź, czy w pobliżu twojej plaży nie wpływa rzeka do morza. Niestety rzeki z Korfu są bardzo mocno zanieczyszczone, a z ich dna wybija metan. Śmierdzą, jak miejskie ścieki. W Sidari wpływają dwie takie rzeki bezpośrednio do morza i dziwił nas fakt, że trzy metry od niej stały leżaki i pobierano opłaty za udostępnienie takiego miejsca. Trudno wybrać taką lokalizację do kąpania… Na szczęście Sidari ma bardzo nieregularną linię brzegową i duża część plaż jest całkowicie odizolowana od wpływu tych rzek. Z tego względu wybieraliśmy raczej ostatnią plażę, położoną około 200m w lewo od kanału d’Amour Bardzo wysokie klify wysunięte w morze pozwalają cieszyć się piękną ciszą i widokami, ponieważ dodatkowo z dna morza wystają dwie piękne skały, na które można dopłynąć wpław. KORFU - MIEJSCA, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ 1. PALEOKASTRITSA To przeciążona ruchem turystycznym wioska o bardzo pięknych widokach. Dla mnie jest zdecydowanym numerem jeden na Korfu, ponieważ możemy tu spędzić cały dzień ciesząc oczy wspaniałymi panoramami, a jednocześnie poznając co chwilę nowe miejsce. Tutejsza zatoka składa się z pięciu mniejszych zatoczek i nazywana jest często „pięciopalczastą zatoką”, ponieważ pięć półwyspów wcina się w morze nadając tym samym granice mniejszym zatoczkom. Wszystkie charakteryzują się wspaniałymi kolorami wód. Z pewnością przy pełnym słońcu zobaczymy błękitne, szafirowe i szmaragdowe odcienie wód. Z tego względu utworzono w Paleokastritsa centrum nurkowe, gdzie nawet początkujące osoby mogą uczyć się tej przyjemności i jednocześnie podziwiać zróżnicowane i kolorowe dno morskie. Jeśli byłeś w Azji na rafach koralowych, lub nurkowałeś w Egipcie, to z pewnością nie zobaczysz tutaj bogatszego życia podwodnego. Jest o wiele uboższe. Przyznam, że kiedy zaświeciło słońce, chciałem zaglądnąć do każdej z zatoczek i zobaczyć ich piękne, rajskie kolory. Paleokastritsa jest obowiązkową pozycją na liście do zobaczenia. Jeśli nie mamy samochodu, to możemy wykupić sobie wycieczkę oferowaną przez liczne biura podróży. Tylko w centrum Sidari znaleźliśmy aż 7 takich agencji! Ceny wahają się od 8-12 EUR, a to za sprawą tego, co chcemy zobaczyć. Za 8 EUR agencje proponują nam tylko dowód do Paleokastritsa i dają nam 5 godzin wolnego czasu. Jeśli wiesz co zobaczyć i gdzie iść, to taka opcja jest bardzo ciekawa. Za 12 EUR mamy opcję odwiedzenia ciekawej fabryki przetwarzającej owoc KumQuat w okręgu Skiperi, we wiosce Felekas, gdzie zostanie wyświetlony nam 5min film pokazujący proces produkcyjny likierów, dżemów i słodyczy z tego owocu, oraz będziemy mieli okazję zakupić produkty z kumquat. Dla nas jest to nieznany owoc, dlatego warto go spróbować i wybrać kilka produktów, jak również zakupić same owoce. My tak zrobiliśmy i warto! Później dojeżdżamy do Paleokastritsy, gdzie odwiedzamy monastyr położony na szczycie góry w kształcie lwiej głowy. Wjeżdżamy na samą górę autobusem lub mniejszym busem. Nie trzeba mówić, że droga jest przeciążona i dodatkowo w połowie podjazdu znajdują się światła wahadłowe. Trudno tam o lepszy podjazd. Zwiedzanie Monastyru w Paleokastritsa odbywa się przy dużych tłumach, dlatego warto rozpocząć ten etap jak najwcześniej rano. Dodatkowo, po prawej stronie od bramy głównej mamy wydeptaną ścieżkę, gdzie możemy przejść w trzy minuty na drugi wierzchołek dający wspaniały widok na rozległe morze i piękną linię brzegową. Dla mnie uchodzi za jedną z najpiękniejszych, jaką widziałem. Po około półgodzinnym zwiedzaniu zjeżdżamy na dół, gdzie mamy do dyspozycji około trzy godziny wolnego czasu. Jeśli świeci słońce, to nie warto rozsiadać się na plaży, ale polecam pójść na molo na plaży Palaiokasteitsa naprzeciwko hotelu Apollon i wziąć taxi-boat za 8 EUR. Odbędziemy wówczas 35-40min rejs po okolicznych zatoczkach i wpłyniemy do błękitnej jaskini, którą widać z Paleokastritsy. Myślę, że to jest główna atrakcja, dla której tutaj przyjeżdżają turyści, ponieważ zobaczymy wspaniały błękit czystych wód. Za niewielką dopłatą 2-4 EUR, w zależności od ilości osób, można z tego samego miejsca zorganizować rejs do Paradise Beach (zwaną Chomi Beach), która znajduje się za ostatnim półwyspem wyznaczającym granicę zatoki. Będziemy zachwyceni niesamowitym błękitem wód i niesamowitą ciszą tego miejsca. Tylko nieliczni wypływają na Paradise Beach (z niewiedzy), a naprawdę warto! Tam jest prawdziwy raj! Profesjonalni fotografowie właśnie między innymi tutaj przypływają, by pokazać piękno wyspy. A co, jeśli nie wiesz jak wykorzystać czas w Paleokastritsa? Kierowcy zatrzymują się na głównym parkingu w wiosce o tej samej nazwie. Polecam chodzić we wszystkich kierunkach, bo naprawdę warto. Jeśli skorzystałeś już z pięknego rejsu po zatoczkach i obejrzałeś wspaniałą jaskinię, to teraz idź do plaży, którą znajduje się bezpośrednio za parkingiem w stronę zachodnią. Chociaż pierwsza z nich jest mocno oblegana, to za skałami znajduje się druga plaża, o której prawie wszyscy nie wiedzą. Wystarczy pójsć wąską dróżką skręcającą w lewo, tuż przed hotelem Apollon i iść do jej samego końca. Zatrzymamy się wówczas na mało obleganej piaszczystej plaży, gdzie z pewnością nacieszymy oczy pięknymi, szmaragdowymi i czystymi wodami. Na skałach, po prawej, z łatwością dostrzeżemy napis ‘Diving center’. Wejdźmy schodkami i dalej dostępnym szlakiem idźmy w górę. Z pewnością zobaczymy zaciszne miejsce, gdzie mieszkają ludzie, a po dojściu na górę, będziemy mogli popatrzeć na miejscowość z góry. Kiedy zwiedzimy już tą część parku narodowego, bo Paleokastritsa takim jest, obowiązkowo trzeba przejść się w stronę monastyru, ale nie polecam iść drogą, tylko szlakiem zaczynającym się bezpośrednio z przyparkingowej plaży. Będziemy mieli wspaniały widok na zatokę i szmaragdowe wody. Przy pełnym słońcu widok jest nieziemski! Jeśli mamy więcej czasu, warto pójść dalej i dojść do kolejnej zatoczki i plaży Alipa. Z pewnością zobaczymy tam dużą przystań z łodziami. Dla chętnych – co godzinę z tego miejsca odpływają „Yellow Submarine” – czyli żółte statki z podwodnym pokładem – gdzie głównym ich celem jest pokazywanie świata pod wodą. Pokład dla pasażerów znajduje się pod wodą, dzięki czemu mamy wrażenie, jakbyśmy byli w jakimś oceanarium. Dla wytrwałych polecam jeszcze dalszą wędrówkę, lub podejście pod plaże: Akrotiri i bardzo ciekawe Liapades i Rovinia. Po skompletowaniu wszystkich miejsc będziemy mieli bardzo dobre spojrzenie na miejscowość i jej atrakcje. Dodatkowo w centrum, na głównym parkingu znajdziemy duże „Aquarium”. Możemy tam zobaczyć ryby żyjące w pobliskim morzu oraz złapać rozgwiazdę, czy ośmiornicę. W zależności od atrakcji ceny wahają się od 5-12 EUR. Dzieci liczone są zawsze jako połowę ceny. Ostatnią rzeczą o jakiej muszę wspomnieć, to podjazd z Paleokastritsa na Bella Vista. Jest to tawerna, do której pojedziemy w ramach wycieczki do Paleokastritsa w cenie 12 EUR, skąd z wysokości około 300 m n. p. m. będziemy mogli podziwiać przepiękną panoramę na całą Paleokastritsę i jej wszystkie zatoki naraz. Widok naprawdę zachwyca i dlatego polecam odwiedzić również to miejsce. Po odwiedzeniu wszystkich atrakcji mamy jeszcze przystanek w Makrades, gdzie w wiosce położonej wysoko w górach możemy nabyć mnóstwo lokalnych produktów. Skorzystaliśmy z tej oferty i przyznajemy, że jesteśmy zadowoleni z tej wycieczki. 2. PAXOS I ANTYPAXOS Chociaż nie są to miejsca bezpośrednio na Korfu, to polecam te wyspy ze względu na ich urokliwe zakątki. Każda agencja turystyczna ma w swojej ofercie wycieczkę na obie wysepki. W ciągu jednego rejsu zobaczymy wspaniałe krajobrazy i z pewnością będziemy mogli popływać w krystalicznie czystych i błękitnych wodach. W północnej części Korfu wycieczka kosztuje 25-27 EUR, ze względu na konieczność dojazdu do miasta Korfu – Kerkira. Stamtąd statkiem popłyniemy na Paxos i Antypaxos. Rejs trwa aż 2,5h, ale myślę, że taka długa trasa pozwoli się zrelaksować i odpocząć, z czego zresztą korzystaliśmy. Z Kerkiry płyniemy około 1h 10min do południowej części wyspy – do portu Lefkimmi, skąd zabierani są turyści z południa wyspy, którzy wykupili tą samą wycieczkę. Dopiero z Lefkimmi wypływamy na pełne morze, gdzie za około następne 1h 10min dopłyniemy do Paxos. Na początku „wjeżdżamy” do dwóch błękitnych jaskiń. Pierwsza z nich jest wysoka na 70m, dlatego statek mogący pomieścić 250 ludzi wpływa tam bez problemu. Podczas naszej wycieczki w środku jaskini z głośników popłynęła „Greek Zorba” w wersji techno. W trakcie rozkręcania się muzyki, sternik mówi przez mikrofon „enjoy your holidays!”. Wprowadza tym samym w dobry nastrój. Po wypłynięciu z pierwszej jaskini dopływamy do drugiej za jakieś 15min. Druga jest ciekawsza, ponieważ w potężnej ścianie skalnej są trzy jaskinie rozmieszczone w jednakowych odstępach i dodatkowo przyozdabiają je błękitne i szmaragdowe wody. W środku największej jaskini, po prawej stronie znajduje się jeszcze jedna komnata, gdzie przez otwór u góry przenikają promienie słońca, dzięki czemu oświetlają krystalicznie czyste wody. Ten widok jest naprawdę warty obejrzenia! W trakcie rejsu dowiadujemy się, że wyspa ma 4km długości, znajdują się na niej trzy wioski i żyje na niej jakieś 2400 ludzi. Pierwsza z nich liczy sobie tylko 300 mieszkańców. Po odwiedzeniu tych ciekawych miejsc płyniemy pomiędzy wysepkami Paxos i Antypaxos. Teraz jesteśmy po przeciwnej stronie wyspy Antypaxos, gdzie co chwilę podziwiamy wspaniałe plaże, laguny i błękitne wody. Na jednej z lagun statek zatrzymuje się i można zejść do wody i zażywać kąpieli. Mamy do dyspozycji około godzinę. Statek cumuje w dość głębokich wodach (około 10m), gdzie kapitan pozwala skakać z burty bezpośrednio do wody. Kto tylko umie pływać, to korzysta z okazji, bo kolor wód zachęca do podziwiania tego miejsca z nieco innej perspektywy. Po godzinnej kąpieli wchodzimy przy pomocy schodków na pokład i płyniemy z powrotem na Paxos do miejscowości Gaios. Bardzo ciekawie rozwiązano tutaj kwestię rozładowania ruchu morskiego. Utworzono długi kanał, gdzie jedną stroną statki wpływają, a drugą wypływają. Przy okazji możemy z poziomu statku podziwiać dużą część miasta. Bardzo podobała mi się ta część wycieczki. W mieście mamy dwie godziny czasu wolnego. Polecam oczywiście zobaczyć ścisłe centrum miasta, a później przejść się na plażę, idąc w kierunku południowym głównym deptakiem aż dojdziemy do Plakes Beach. Na tak małym kawałku zobaczymy różne odcienie i kolory morza. Nas zachwyciło to miejsce, dlatego spędziliśmy na Plakes Beach resztę wolnego czasu i kąpaliśmy się w tutejszych wodach. Po wykorzystaniu czasu wracamy na statek, skąd z powrotem płyniemy 2,5h rejsem do Kerkiry. Wtedy mamy ponownie czas, by zrelaksować się. 3. PRZYLĄDEK DRASTIS - CAPE DRASTIS To chyba najdziwniejsze, ale i bardzo piękne miejsce na Korfu. Jest zaliczane do jednych z najpiękniejszych widoków w Grecji, dlatego koniecznie trzeba je zobaczyć. Przylądek wyróżnia się niesamowitą linią brzegową. Bardzo wysoki klif nagle urywa się w morzu, ale z dna „wyrastają” jeszcze trzy inne, mniejsze skały dodające uroku okolicy. W tym miejscu mieszają się różne kolory wód, dlatego Drastis jest bardzo kolorowym miejscem. Z Sidari można zajść pieszo w 40min, idąc w kierunku Peroulades. Dalej zaprowadzą nas strzałki. Zanim zobaczymy główny widok, polecam z parkingu głównego wejść na wydeptane nieoficjalne ścieżki i zobaczyć, jak niesamowite klify tworzą tutejszą linię brzegową. Są bardzo wysokie, przepaściste i jak zobaczysz, ścieżka przebiega przez ziemię wiszącą w powietrzu, utrzymywaną przez gęstą sieć korzeni. Ziemia i korzenie trzymają tak mocno nad klifami, że nawet nie pękają. Warto podchodzić tylko tyle, na ile jest utrwalona wydeptana ścieżka. Dalej ziemia może się oberwać. Z tego miejsca zobaczymy przepiękną dziką plażę, dostępną tylko z poziomu morza. Jej pomarańczowe piaski wręcz zachwycają! W oddali dostrzeżemy piękną Logas Beach i schodki prowadzące do niej. Dopiero po obejrzeniu głównej linii brzegowej polecam pójść na Przylądek Drastis. Przed sobą zobaczymy szeroką drogę opadającą dość stromo, z której przy słonecznej pogodzie mocno się kurzy. Pył jest dosłownie jak mąka! Dochodzimy do głównego punktu widokowego. Na tablicy przeczytamy, że to nie jest jeszcze oficjalny punkt widokowy. Znajduje się on na szczycie małej góry, która jest… zamknięta bramą na kłódkę! I tu natrafiamy na największy absurd Grecji! Cała ta ziemia została sprzedana w prywatne ręce i jest zamknięta – bez dostępu dla turystów. Można umawiać się telefonicznie na zwiedzanie, ale tylko większą grupą i za opłatą 5 EUR za osobę. Co ciekawe telefonu nikt nie odbiera i pozostaje nam jedynie, albo i aż, nacieszyć oczy widokiem z głównego, nieoficjalnego punktu widokowego. Ale to nie koniec absurdów. Kiedy podejdziemy do bramy z łańcuchem, znajdziemy ręcznie napisaną informację, że więcej informacji znajdziemy na Google Maps. W tym czasie, możemy dostać ziemią lub kamieniem w głowę, bo na prywatnym terenie mieszka chora psychicznie babcia, która została bez renty i nie ma za co żyć. Dowiedzieliśmy się o tym z tawerny ‘7th Heaven’ w Peroulades. Ja dostałem dwa razy większym fragmentem ziemi w plecy. I tu zachodzi pytanie: jak ktoś mógł sprzedać teren będący ogólnym dobrem narodowym bez możliwości zwiedzenia w prywatne ręce – tym bardziej w ręce chorej psychicznie babci?! Jak w ogóle mogło do tego dojść? Czyżby kryzys w Grecji był tak mocny, że sprzedaje się wszystko co popadnie bez zastanowienia? Przez babcię zagrożone są również małe łódki, które podpływają pod Cape Drastis, bo potrafi ona rzucać w nie kamieniami i ziemią. Plaża Drastis, która znajduje się pod stromym klifem jest niebezpiecznym miejscem, bo można zupełnie nieświadomie dostać czymś z dużej wysokości w głowę. Pojedyncza osoba nie ma nawet co marzyć o zwiedzeniu Przylądka Drastis, ponieważ telefonu i tak nikt nie odbiera, a jeśli nawet, to osoba życzy sobie bagatela… 300 EUR!!! Co za pomieszanie z poplątaniem (to najłagodniejsze określenie tego absurdu wszechczasów)!!! Z tym miejscem związana jest jeszcze jedna ciekawa plaża położona zaledwie 300m dalej. Kiedy stoimy w głównym punkcie widokowym mamy drogę w prawo, gdzie możemy schodzić do poziomu morza. Nieco dalej za punktem widokowym miniemy tabliczkę z napisem informującym o zejściu do morza i możliwości wykupienia 35-40min rejsu dookoła Cape Drastis wraz z opłynięciem przylądka w pobliżu pięknych i niedostępnych plaż. Opcja jest bardzo ciekawa i zdecydowanie ją polecam. Ale wróćmy do początku. Kiedy schodzimy drogą, dojdziemy do malutkiej, skalistej plaży, z szałasem z uschniętych traw. Widok na Albanię z tego miejsca jest niesamowity! W oddali z Sidari widać tutejsze trzy parasole, bo tylko tyle się tu zmieści. Ludzie zazwyczaj wylegują się na piaskowcach tworzących piętra. W szałasie można wykupić rejs i z jakże malutkiej przystani składającej się dosłownie z jednej deski wchodzimy na pokład motorówki, gdzie za 10 EUR/osobę możemy popływać w pobliżu skał wynurzonych ponad powierzchnię morza tworzących przylądek Drastis, a później przepłyniemy obok niedostępnych plaż z pomarańczowymi piaskami, nad którymi zobaczymy bardzo wysokie klify. W końcu zobaczymy legendarną plażę Logas, na którą przyjeżdżają tłumy, by podziwiać zachodzące słońce. W ofercie rejsu jest nawet opcja plażowania na plaży Drastis bez limitu czasu. Na umówioną porę podpływają po ciebie motorówką. Nie polecam jednak plażowania w tym miejscu, ze względu na chorą psychicznie babcię, która zrzuca kamienie na plażę z dużej wysokości i na przepływające łódki. Polecam jedynie podziwianie pięknych widoków, bo na otwarte morze babcia z pewnością nie dorzuci już niczym. Inną ciekawostką są niesamowite wody tego miejsca. Podczas słonecznych dni wody są przezroczyste i bardzo kolorowe. Kiedy przyjdziemy w to samo miejsce po burzy, gdy świeci już słońce, to zobaczymy, że morze przybiera niesamowite pasy barw, ponieważ każdy odcień i każdy kolor zaznacza granicę prądów morskich. Wygląda to jak naturalnie malowany obraz pastelami! Widok po prostu wgniata w ziemię! Co ciekawe, wtedy morze nie jest przezroczyste, ale za to obraz namalowany na morzu staje się tak niecodzienny, że niewielu go może zobaczyć! Ciekawostka dla turystów. Kiedy stoisz w głównym punkcie widokowym, to nie idź główną drogą. Stojąc na wprost do Przylądka Drastis po prawej stronie widzisz dwie wyraźne drogi. Popatrz 5m za siebie w prawą stronę i powinieneś zobaczyć tam zieloną, zarośniętą drogę, ale mocno widoczną. Wejdź na jej szlak i dzięki temu ominiesz cały zygzak. Od razu dojdziesz pod malutką plażę skalną, gdzie można wykupić rejs dookoła Drastis. W połowie skrótu trafimy na dwa drzewa cytrynowe i będziemy mogli nazbierać dziko rosnącej cytryny wielkości całej otwartej męskiej dłoni! Tutejsze cytryny są dwa razy większe niż te znane ze sklepów. My zjedliśmy jedną na miejscu, żeby ich posmakować. Cytryny są soczyste, a zapach jest bardzo intensywny, piękny i naturalny. 4. KASSIOPI Moim zdaniem to takie mniejsze wydanie Paleokastritsy, ale bardzo piękne. Podobnie, jak tam, można spędzić tu bardzo dobrze czas. Jako, że najbardziej uwielbiam piękne widoki, a nie infrastrukturę miejską, to raczej na tej części skupię się przy opisywaniu tego miejsca. Do Kassiopi są organizowane tanie wycieczki – bo już za 8 EUR w Sidari, a poza sezonem za 5,50 EUR. Głównym celem jest plażowanie, ponieważ plaże w Kassiopi uchodzą za najpiękniejsze. Jeśli chcemy zobaczyć ciekawy widok na okolicę, to polecam zobaczyć ruiny zamku, który na mapach nie ma swojej nazwy. Nie jest to jakiś wielki obiekt, ale raczej widać fragmenty trzech strażnic i kawałki murów w otoczeniu bardzo gęstej zieleni. Podczas zwiedzania ruin można trafić na węże, dlatego nie polecam przychodzić tu w japonkach, czy też w odkrytym obuwiu. W okolicy możemy zobaczyć również kościół z XVII wieku o nazwie Panagia Kassiopitra, który jest położony na obrzeżach ścisłego centrum miasta – znajduje się w pobliżu tawerny Old School przy rondzie. Jest to niewielki kościółek – można tak rzec – ale ma swój klimat. Warto też przespacerować się wybrzeżem sąsiedniej zatoki Melina Bay. Kolor wód z pewnością nacieszy nasze oczy i będziemy mogli zrobić tu kilka ciekawszych zdjęć. Zatoka jest chroniona przed falami kamiennymi groblami. Pozostawiono jedynie cienki przesmyk na wpływanie i wypływanie mniejszych łodzi i statków. Hitem natomiast są same plaże Kassiopi. Na Korfu uważa się, że najpiękniejszą plażą jest Bataria. Tutejszy kolor wód zachwyci z pewnością każdego, ponieważ mamy tutaj wszystkie odcienie szmaragdu i szafiru. Dodatkowo mamy cudowny widok na Albanię! Pływanie przy takiej scenerii jest po prostu relaksującą przyjemnością. Niestety nie tylko my wiemy o tym miejscu, położonym około 450 od ścisłego centrum miasta. Na plaży Bataria rozstawiono 4 rzędy leżaków i parasoli, stąd też przyciągają rzesze turystów. Zrobienie zdjęcia w spokoju raczej graniczy z cudem – chyba, że będziemy tu wcześnie rano, ale wtedy będziemy skazani na fotografowanie „pod słońce”. Jeśli jesteśmy miłośnikami dobrego krajobrazu, to polecam przejść jeszcze około 50m za plażę Bataria Beach. Wtedy dotrzemy do kolejnej – Kanoni Beach. Jest to skalista plaża z cudownymi bardzo małymi klifami. Linia brzegowa jest bardzo nieregularna, dlatego w połączeniu z szafirowymi i szmaragdowymi wodami jest ciekawa. Można tutaj nacieszyć oczy pięknymi krajobrazami w połączeniu z widokiem na góry Albanii. Kiedy wrócimy z tego miejsca do centrum miasta, to proponuję odwiedzić kolejną ciekawą plażę – Imerolia Beach. Jest to przydrożna skalista plaża znajdująca się około 500m od centrum, w stronę Sidari. Nacieszymy tutaj oczy pięknym widokiem na półwysep, gdzie można zwiedzić ruiny zamku, oraz ponownie popatrzymy na Albanię. Niestety wody stają się szybko głębokie i są chłodniejsze niż gdzie indziej, co z pewnością jest zaletą przy gorących i upalnych dniach. Warto wziąć na tą plażę buty do wody, ponieważ będziemy schodzić kamienistym dnem do morza. Woda przyjmuje piękne odcienie zielonego i niebieskiego. Po lewej stronie plaży zobaczymy przystań dla motorówek, a za nią boisko do piłki nożnej. Nieco bliżej – w pobliżu centrum – mamy Kalamonis Beach. Można odwiedzić ją w trakcie wędrówki do Imerolia Beach. Plaża jest bardzo wąska i kamienista. Wracając do przystani Kassopeto (Melina Bay) możemy wypożyczyć motorówkę i odbyć rejs po okolicy. Wypożyczalnia nazywa się Filippos Boats. Jak wszystko na Korfu, jest tutaj wysłużone. Znajdziemy też nieco nowsze jednostki, którymi będziemy mogli poznać okolicę od strony wody. 5. PORTO TIMONI Chyba najpiękniejsza plaża całego Korfu! Piękne położenie i cudowne błękitne wody zachęcają do odwiedzenia tego miejsca. Na szczególną uwagę zasługuje jednak nietypowe ukształtowanie terenu, ponieważ wąski przesmyk rozdziela dwie zatoczki, dzięki czemu jesteśmy nad dwoma wybrzeżami równocześnie! Do obu z nich przylegają piękne kamieniste plaże – jedną z nich jest właśnie Porto Timoni Beach. Całości szczęścia dopełnia fakt, że na wszystko możemy popatrzeć z dużej wysokości i zrobić naprawdę dobre zdjęcia. Na początku musimy dojechać do miejscowości Afionas, gdzie dojeżdżamy do jej samego końca. Tam znajdziemy podobne znaki, jak na Przylądek Drastis z żółtymi strzałkami, które wskażą nam właściwą ścieżkę. Na tabliczce znajdziemy napis: „To Porto Timoni Beach”. Możemy iść albo na plażę według znaków, albo wybrać się na punkt widokowy na dość sporym wzniesieniu. Wówczas należy przejść jeszcze jakieś 100m i później na rozdrożu skręcić w lewo. Wtedy wejdziemy na ścieżkę z ciernistymi krzakami. Polecam założyć spodnie na ten czas. Przez około 20min będziemy podchodzić stromym stokiem aż dojdziemy na szczyt – do punktu widokowego, z którego robione są znane zdjęcia z pocztówek. Idąc drugim widocznym szlakiem na rozdrożu dojdziemy bezpośrednio na plażę Porto Timoni Beach. Ciekawostką jest to, że nawet w pełni sezonu przy najlepszej pogodzie plaża jest prawie pusta, ponieważ dojście do niej jest trudne i trzeba wiedzieć gdzie iść. Trudne pod względem takim, że trzeba iść przez ścieżkę z cierniami. Nie polecam żadnych klapków ani japonek. Należy raczej ubrać tutaj solidne buty ze względu na kamienistą, śliską ścieżkę, gdzie kolców różnych krzaków nie brakuje. Dodatkowo ścieżka przebiega wzdłuż nachylonego stoku, co utrudnia przeprawę przez kujące krzaki. Co jeszcze wziąć ze sobą? Chyba coś wygodnego do leżenia, bo na kamieniach nie za bardzo da się wytrzymać. Polecam karimatę, lub jakąkolwiek matę. Warto zabrać buty do wody ze względu na kamienie leżące na dnie. 6. PLAŻA LOGAS (LOGAS BEACH) Legendarna plaża na Korfu. Jest miejscem wycieczek, których celem jest podziwianie pięknych zachodów słońca. Rzeczywiście tego położenia plaży względem słońca można pozazdrościć, bo patrzymy idealnie na zachód, mając przed sobą widok na dwie pobliskie wysepki. Żeby dostać się na tą plażę musimy podjechać lub pójść z Sidari w kierunku Peroulades i kierować się według strzałek. Idąc w kierunku przylądka Drastis zobaczymy dwie strzałki – jedną na przylądek, a drugą na Logas Beach. Ta druga strzałka niejednoznacznie pokazuje kierunek, dlatego trzeba wybrać drogę z wielkim napisem SLOW na asfalcie. Za 500m dotrzemy do pięknej tawerny o nazwie „7th Heaven”. Faktycznie jest tam bardzo fajny klimat i miejsce zachęca do spędzenia miłych chwil. Tawernę umiejscowiono dokładnie na krawędzi urwistego klifu i do dyspozycji mamy dodatkowo bardzo dużą powierzchnię na zewnątrz z pięknym ogrodem i ławkami oraz krzesłami. Na samej krawędzi rozmieszczono stoliki z krzesłami, gdzie można coś zjeść, a jednocześnie podziwiać cudowne widoki. Na końcu chodnika dotrzemy do szklanego tarasu wysuniętego poza krawędź klifu i pod sobą, kilkadziesiąt metrów poniżej, będziemy widzieć plażę Logas! Wrażenie jest nieziemskie, bo czujemy się, jakbyśmy skoczyli w przepaść, albo jakbyśmy stali dwa metry poza krawędzią klifu w powietrzu. Warto zobaczyć to miejsce. Kiedy odwiedzimy „7th Heaven” warto, a nawet trzeba, zejść na Logas Beach. Przed tawerną stoi duża niebieska tablica z nazwą plaży. Betonowymi schodami zejdziemy aż do jej poziomu. Wprawny obserwator od razu zauważy, że schody wybudowano wiele lat temu i duża część ziemi została wypłukana spod nich i duża ich część wisi już w powietrzu. W dolnej części są nawet przechylone lekko w prawo, jakby zaraz miały runąć na plażę, co zapewne będzie miało miejsce w najbliższym czasie, jeśli nic ze schodami nie zrobią. Na dole stoimy na kilkumetrowej plaży pod klifem. Jeśli chcemy dostać się na większą część Logas Beach, trzeba przejść morzem do kolan przy wysokim klifie i dopiero dojdziemy na główną plażę. Logas Beach jest bardzo ciekawa, bo ma w najszerszych miejscach zaledwie 5m szerokości, a długa jest na około 80-90 metrów. Nie trudno domyśleć się, że nie raz będzie trzeba stoczyć walkę z morzem o ręcznik, bo od czasu do czasu fala będzie nam go zalewać. Inna kwestia, to znalezienie sobie odpowiedniego miejsca. Nie mamy zbyt wielkiego wyboru, więc trzeba zajmować każdy wolny fragment piasku. Niestety od czasu do czasu z klifu spadają kamienie, dlatego plażowanie w tym miejscu nie jest bezpieczne. Już na samym początku znajdziemy na klifie wywieszoną tablicę informująca o zagrożeniu. Od połowy długości plaży Logas można zauważyć bardzo duże pęknięcie w górnej części klifu. Wygląda na to, że w niedługim czasie spory jego fragment odpadnie i runie z hukiem do wody. Najciekawsze jednak jest przed nami, bo wystarczy wejść kilka metrów do morza i odwrócić się w stronę wysokich ścian skalnych. Zobaczymy, jak warstwy skał tworzące równoległe pasy pod ukosem oszukują nasze oczy. Mamy wrażenie, że morze jest przechylone o około 15° w prawą stronę – jakby wody przelewały się właśnie w tamtą stronę. I trudno patrzeć na nie inaczej. Nawet mając tą świadomość nie da się patrzeć inaczej, czyli „normalnie”, bo wrażenie nadal pozostaje. Kiedy patrzymy z plaży, wszystko wraca do „normy”. Plaża ma piękne, ciemne piaski, ciągle zalewane przez fale. Ciekawostką jest, że w Sidari są organizowane wycieczki za 4 EUR na podziwianie zachodów słońca na Logas Beach. Taka wycieczka trwa zwykle trzy godziny. Dojście pieszo z Sidari do skrzyżowania zajmuje dokładnie 34min, a do Logas Beach 40min, więc jeśli tam jesteśmy, to warto przejść ten kawałek i w trakcie drogi zobaczyć klimat tutejszych wiosek. Stojąc na plaży Logas możemy popatrzeć do góry. Wtedy zobaczymy ludzi stojących na szklanym tarasie podziwiających widoki. Zobaczymy też, że fragment placu tawerny, gdzie stoją stoliki z krzesłami wisi dosłownie w powietrzu, ponieważ ziemia spod betonowej wylewki została już wypłukana. Ogólnie rzecz mówiąc cały teren tawerny stoi na piaskowcach, więc właściciel musi się liczyć, że w miarę upływu czasu będzie wypłukiwana ziemia lub też klif będzie zmieniał swoją formę. Wcześniej jednak trzeba naprawić betonowe schody, które w dużej mierze wiszą w powietrzu oparte na sypiącym się usypisku ziemi. 7. PLAŻE W SIDARI I KANAŁ D'AMOUR (KANAŁ MIŁOŚCI) Plaże Sidari mają coś w sobie, ponieważ wyróżnia je bardzo nieregularna linia brzegowa. Ponad nimi najczęściej górują wysokie klify oraz możemy zobaczyć wystające skały z morza dodające uroku miejscom. Na obrzeżach Sidari – tam, gdzie graniczy Sidari z wioską Melitsa mamy drogę prowadzącą bezpośrednio do pierwszej plaży o nazwie Apotripiti (lądowa część). Widzimy stąd dwie piękne skały wystające z morza, gdzie również znajdziemy płaski kawałek plaży. To miejsce nazwano Sidari Beach. Z Apotripiti ludzie płyną wpław do pierwszej skałki, bo jest blisko i robią sobie zdjęcia. Przyznam, że skałki są urokliwe, ale osoby, które widziały już kilka greckich wysp przeżyją rozczarowanie, ponieważ plaża nie powala rozmiarami, a większość powierzchni zajmują parasole i leżaki (płatne – 8 EUR/dzień). Mamy niewiele przestrzeni, żeby rozłożyć koc. Wody nie są krystalicznie czyste, ale na tyle czyste, że w słoneczne dni widać dno. Morze ma tutaj kolor jasnozielony. Dopiero w oddali przyjmuje odcienie niebieskiego. Na tej plaży można również wypożyczyć canoe lub rower wodny. Canoe kosztuje 5 EUR, a rower wodny 10 EUR/godzinę. Rower wodny na morzu słabo się sprawdza, bo długo trzeba pedałować, żeby gdzieś dopłynąć (ruch wody powoduje, że łopaty napędzające rower często obracają się w powietrzu, a nie w wodzie, przez co tracimy niepotrzebnie siły). Canoe jest zdecydowanie lepsze, ale niestety jednoosobowe. Mając dwustronne wiosło możemy płynąć bardzo szybko, nawet pod prąd. Właśnie z tej okazji skorzystałem. Dzięki temu w godzinę zdążyłem obskoczyć wszystkie znane plaże w Sidari – włącznie z kanałem Miłości – d’Amour. Z tego miejsca można popłynąć w stronę malutkiej plaży z trzema parasolkami w okolicach przylądka Drastis. Rowerem wodnym kurs powinien nam zająć około 45min, canoe około 20-25min. Na plaży, po lewej stronie mamy pas siwej gliny, którą ludzie używają jako naturalnej maseczki. Bardzo często smarują się nią cali od stóp, do głów, po czym zażywają kąpieli w morzu. Ja jednak polecam we wczesnych godzinach porannych popłynąć do pierwszej skałki i usiąść na jej brzegu tak, żeby mieć całe nogi zanurzone w morzu. Wtedy podpływają kolorowe rybki i zaczynają krążyć dookoła nóg, kolan, czy też stóp. Widok jest niesamowity! Ze skał ludzie najczęściej skaczą na główkę, bo od razu jest głęboko. Druga plaża to oczywiście legendarny Canal d’Amour. Plaża wyróżnia się głębokim wcięciem w linię brzegową i ograniczeniem po obu stronach w postaci piaskowcowych ścian skalnych. W tej części Sidari każde skrzyżowanie jest opisane strzałkami gdzie iść, żeby dojść do tej plaży. Drogi prowadzą przez teren tawern, czy nawet hoteli i tak trzeba iść. Najszybszą drogą jest przejście pieszo około 150m licząc od hotelu Summertime. Naprzeciwko niego mamy drogę biegnącą do góry przy barze Saxophone. Później zakręca w prawo i przechodzimy przez teren hotelu i później tawerny. To jest normalne i każdy tak chodzi. Nie ma się czego obawiać. Tak nawet prowadzą znaki, więc wszystko jest na legalu. Tutejsze wody mają również zielony odcień, ale kształty skał i otoczenie na pewno się spodobają wszystkim. Linia brzegowa jest bardzo mocno „poskręcana” i obok Canal d’Amour jest jakby przeciwnie skierowany drugi kanał, który dodaje uroku temu miejscu. W pobliżu znajdziemy dziko wydeptane ścieżki i polecam przejście ich wszystkich. Na pewno przejdziemy obok terenu baru d’Amour, gdzie zobaczymy wielki zielony napis – podobny do tego z Hollywood. Przedzierając się przez krzaki – bo tak prowadzi ścieżka – za kilkadziesiąt metrów dotrzemy do kolejnej plaży – do początku głównej i rozległej plaży miejskiej w Sidari. Staniemy tu na płaskiej półce piaskowcowej, gdzie ludzie gromadzą się najchętniej, ponieważ wody są płytkie, a po obu stronach widzimy piękne ściany piaskowcowe z bujną, zieloną roślinnością. Największy zachwyt wzbudził we mnie widok kulistego krzewu wiszącego na skraju ściany skalnej, pochylonego w kierunku morza. Z pewnością taki widok spodoba się każdemu. Na oficjalnej plaży możemy również wypożyczyć rowery wodne i canoe, co najczęściej ludzie robią, by wpłynąć do kanału d’Amour. Chętni mogą wybrać się na spacer wzdłuż miejskiej plaży aż przejdziemy poza centrum miasta. Plaże są oblegane i znajdziemy tu mnóstwo leżaków i parasoli za opłatą 8 EUR/dzień. W kanale d’Amour za leżaki trzeba zapłacić 9 EUR/dzień. Na głównej plaży w Sidari warto pomyśleć, gdzie będziemy plażować, ponieważ do morza wpływają dwie śmierdzące rzeki ze ściekami. Widzieliśmy, jak dwa metry od tej rzeki rozstawiono parasole i leżaki. Moim zdaniem warto pójść gdzieś dużo dalej, bo miejsca jest dużo, lub też wybrać dwie wcześniej omawiane plaże – będą znacznie ciekawsze. Na początku miejskiej plaży w Sidari będziemy mogli ponownie zobaczyć wystającą skałę z morza, gdzie ludzie podpływają, żeby zrobić sobie zdjęcie. 8. SIVOTA I BLUE LAGOON (SIVOTA I NIEBIESKA LAGUNA) Jest to kolejna propozycja, by zobaczyć coś ciekawego w rejonie Korfu. Wycieczkę organizują liczne agencje turystyczne. W Sidari wycieczkę proponuje 7 takich agencji i liczą sobie za tą usługę około 27 EUR. Jak wygląda program takiej wycieczki? Głównie będziemy płynąć statkiem. Rejs według mnie jest bardzo ciekawy, bo najpierw wypływamy z Corfu (Kerkira) i płyniemy 1h 10min do Lefkimmi, gdzie wsiadają chętni z południowej części wyspy. Następnie odpływamy w stronę głównego celu – Sivota. Z Lefkimmi dopływamy tam w około 25min. Pierwszym punktem – podobnie, jak podczas wycieczki na Paxos i Antypaxos – jest wpłynięcie do Blue Cave (Błękitna Jaskinia). Nie jest tak duża, jak na Paxos, ale z pewnością spodoba się każdemu. Tuż przed jaskinią widzimy piękne błękitne wody, co dodaje uroku okolicy. Jaskinia jest podobna do tej z Paxos, ale jest niższa i szersza. Jesteśmy przy pierwszej wysepce w 100% zalesionej. Teraz opływamy ją i wpływamy do małej zatoczki bez jakiejś szczególnej nazwy. Zatoczka nie jest tak wielka, jak mogłoby się wydawać. Jest raczej niewielkim zaułkiem „upchniętym” w zalesione wybrzeże. Jako, że jest tutaj płytko, to odbywają się tu różne obozy sportowe dla dzieci, lub też animacje. W programie wycieczki mamy godzinny postój w zatoczce i możemy skoczyć z burty statku bezpośrednio do morza. Wody przyjmują cudowne kolory szafiru, szmaragdu i błękitu i to one najbardziej cieszą nasze oczy. Widząc te barwy aż chce się wskoczyć do niej! Po kąpieli wchodzimy schodkami na pokład i możemy dalej kontynuować nasz rejs. Teraz opływamy zalesioną wysepkę dookoła i zatrzymujemy się w znanej Blue Lagoon (Błękitna Laguna). Tutaj kręcono ujęcia do filmu „Błękitna Laguna”. Dla jednych to miejsce jest piękne, a dla drugich ładniejsze są laguny na Antipaxos. Coś w tym jest, bo wybrzeże Antypaxos jest bardziej zróżnicowane. Laguna nie jest tak duża, jakby się mogło wydawać. Mamy tu widok na piękną plażę, skąd możemy podziwiać wspaniałe kolory błękitnych wód. Krajobraz jest bardzo ciekawy dla oka. Niestety ze względu na dużą popularność miejsca, Blue Lagoon jest mocno oblegana przez motorówki i statki. W cenę wycieczki jest wliczony posiłek. Obiad składa się zazwyczaj z surówki z kapusty, sałatki ogórkowo-pomidorowej, tzatzików i kurczaka. Z napojów mamy do dyspozycji napoje gazowane lub białe wino. Podobnie, jak na Paxos i Antypaxos z głośników słuchamy muzyki. Obsługa serwuje nam znane hity z lat 70- i 80-tych. Ostatni punkt na mapie naszej wycieczki to postój w Grecji kontynentalnej w miasteczku Sivota na dwie godziny. Miasto jest bardzo urokliwe. Podobnie, jak w Gaios na Paxos możemy tu jedynie jeść, pić i kupować pamiątki. Można też zatrzymać się na jednej z plaż i wykorzystać czas w formie relaksu. Warto wybrać którąś z plaż w pobliżu Edem Studios, czy też Domotel Agios Nikolaos, Zeri Beach, Gallikos Molos Beach. Wszystkie charakteryzują się pięknymi turkusowymi wodami, dlatego z pewnością wypoczniemy tu jak nigdy. Polecam dwie ostatnie plaże ponieważ mamy do nich bardzo blisko i są wąskie, ale dość długie i z pięknym widokiem na trzy pobliskie w 100% zalesione wysepki. Łatwo można zauważyć, że w licznych tawernach dzieci w wieku około 8-12 lat pomagają swoim rodzicom w prowadzeniu biznesu. Sprzątają między innymi stoły po turystach, czy też sam obiekt. Można też wykorzystać wolny czas na inny sposób. Jeśli ktoś nie lubi lub nie umie pływać, to może i warto to zrobić, przejść jak najwięcej w okolicy. Polecam między innymi zobaczyć wszystkie cztery wyżej wymienione plaże i kierować się w stronę piątej – Bella Vraka Beach, która jest na drugiej wyspie. Nie dojdziemy do niej, ale będziemy mogli na nią popatrzeć z brzegu. Z pewnością zobaczysz tutaj piękny piaszczysto, kamienny przesmyk łączący nieśmiało ląd z wysepką. Widok jest nieziemski, ponieważ wody na całej długości są bardzo płytkie i przez to przyjmują różne odcienie turkusu. Linia brzegowa jest tak zróżnicowana, że z łatwością wypełnimy dwie godziny poszukując nowych i ciekawych widoków. Po dwugodzinnym pobycie w Sivocie wracamy do Kerkiry naszym statkiem. Rejs trwający ponad 1h 30min z pewnością pozwoli nam dodatkowo wypocząć. W późnych godzinach popołudniowych możemy podziwiać stolicę Korfu – miasto Kerkira z fortecą w roli głównej – oświetlaną ciepłym światłem promieni słonecznych. 9. MYSIA WYSPA Pontikonissi, czyli Mysia Wyspa, to oczywiście malutka wyspa znajdująca się w pobliżu Kanoni. Według legendy Mysia Wyspa to statek Odyseusza zamieniony w kamień przez Posejdona w akcie zemsty za oślepienie swego syna Polifema. Na wyspie znajduje się ciekawa kaplica wybudowana typowo w greckim stylu. Można tam dopłynąć łódką z Kanoni za 4 EUR. W pobliżu, po drugiej stronie brzegu, znajduje się inna wyspa – Vlacherna, która jest połączona z lądem groblą. Wygląda o wiele ciekawiej z pewnej odległości, ponieważ zbudowano na niej klasztor zajmujący praktycznie całą powierzchnię malutkiej wyspy. Z pewnością spodoba się osobom lubiącym fotografować. Można jeszcze spojrzeć na Mysią Wyspę zwaną tutaj Pontikonisi (mysz po grecku to Pontiko, a wyspa po grecku to Nisi) z punktu widokowego, z którego wszyscy robią zdjęcia znane z pocztówek. Na wyspie znajduje się mała bizantyjska kaplica wybudowana w XIII w., która na tle morza wygląda bardzo ciekawie. Mysią Wyspę i kaplicę można zwiedzać za darmo. Co ciekawe również z tego miejsca można oglądać startujące i lądujące samoloty, bo w bezpośrednim sąsiedztwie zatoczki jest lotnisko, o którym się nie mówi, a raczej wszyscy pokazują wyspę jako piękne i zaciszne miejsce. Wycieczkę na Mysią Wyspę organizują wszystkie biura podróży w ramach jednodniowego wyjazdu „poznajemy Korfu”. 10. PLAŻA AGIOS GEORGIOS (ISSOS BEACH) Przyznam, że jest to jedna z najpiękniejszych plaż na Korfu. Znajduje się w Agios Georgios – miejscowości znajdującej się w połowie drogi pomiędzy Paleokastritsa a Peroulades. Na plaży będziemy mogli leżeć na złotych piaskach (jedna z nielicznych plaż na Korfu). Plaża Issos w Agios Georgios jest oblegana, ponieważ jest tam cała infrastruktura turystyczna. Issos podzielono na kilka części, gdzie w jednej możemy skorzystać z leżaków i parasoli, a w drugiej możemy wypożyczyć sprzęt do pływania – rowerki wodne i canoe. Plaża ma certyfikat Blue Flag i jest strzeżona przez ratowników. Issos jest położona w zakolu górzystego regionu, gdzie możemy popatrzeć również na nią z dużej wysokości ze wzniesień. Zobaczymy wtedy, że mamy do dyspozycji płytką i wielką lagunę z błękitnymi wodami oraz, że lagunę okalają piękne zielone wzniesienia i skały. Zejście do morza jest bardzo łagodne, stąd też pływa tu dużo dzieci. Standardowo w okolicy możemy zjeść posiłek w licznych tawernach. Plaża Issos w Agios Georgios jest najszerszą plażą na Korfu, więc warto odwiedzić to miejsca. Swoje miejsce znajdują tutaj również miłośnicy windsurfingu i kitesurfingu. Niestety żadna agencja nie organizuje wycieczek na Issos, Agios Georgios. 11. ANGELOKASTRO Angelokastro to jedno z najważniejszych miejsc na Korfu pod względem historycznym. To po prostu zamek – twierdza obronna z XII wieku. Nazwa tego zamku najprawdopodobniej pochodzi od bizantyjskiej rodziny Angeloi Komneni, która rządziła Korfu na przełomie XI I XII wieku. Z tego miejsca można zobaczyć ogromną część wyspy – nawet wschodnie wybrzeże Korfu! Najciekawszy jest fakt, że w latach 1537, 1571 i 1716 kilka tysięcy obrońców trzykrotnie odparło atak znacznie silniejszych Turków. Zamek jest wybudowany na bardzo ciekawej górze, bo stoi na szczycie skalistej góry, która kończy się pionowym klifem o wysokości 300m! Warto odwiedzić to miejsce wiosną, ponieważ w tym czasie możemy zobaczyć bajeczną zieleń oraz rosnące dziko róże i storczyki. Z parkingu idziemy brukowanymi stromymi schodkami do wąskiego przejścia, do wewnętrznej wieży obronnej. W tej części będziemy mogli podziwiać gaje oliwne. Całe wzgórze jest zarośnięte drzewami oliwnymi rosnącymi na dziko. Co ciekawe, na górnej wieży znajduje się mały kościółek pw. Michała i Gabriela. Przed kościołem z pewnością zauważymy siedem kurhanów wykutych w skale (to taki kopiec, żeby o kimś pamiętano lub na czyjąś cześć). Trochę poniżej od szczytu wzgórza odnajdziemy ruiny cystern na wodę. W dolnej wieży obronnej, po lewej stronie znajdziemy jeszcze pustelnię, czyli jamę zamienioną na kaplice Kyriakiego z końca XVIII wieku. Do dziś przetrwały malowidła Matki Boskiej i Chrystusa na skałach. Zamek Angelokastro pochodzący z czasów bizantyjskich znajdziemy w pobliżu Paleokastritsa, kiedy będziemy jechać w stronę Makrades i dalej do Krini. Najładniej zamek wygląda z pewnej odległości. Na Angelokastro prowadzą strome schody z barierkami. Trzeba pamiętać, że bardzo często wieją tu silne wiatry nawet podczas słonecznej pogody. Najciekawszy jest jednak fenomenalny widok na lazurowe wybrzeża Paleokastritsy, Morze Jońskie oraz na linię brzegową Korfu. Widok po prostu wgniata w ziemię! Ścieżka dojściowa do zamku również wygląda bardzo ciekawie! 12. PANTOKRATOR To najwyższa góra na Korfu licząca sobie 906 m Czy warto tam jechać? Jeśli jesteś górskim zapaleńcem tak, jak ja, to z pewnością masz wiele tatrzańskich szczytów na swoim koncie, a być może nawet i więcej. Ogólnie mówiąc polskie góry są znacznie ładniejsze niż greckie, ponieważ te drugie są spalone słońcem i raczej podziwia się panoramy w przegrzanym powietrzu, przez co widoki nie są wyraźne, ani efektowne. Cały klimat tej góry uchodzi po tym, jak zobaczymy mnóstwo metalowych masztów i anten telekomunikacyjnych na samym wierzchołku. Jeśli ktoś koniecznie chce "zaliczyć" ten szczyt, to może zrealizować swój cel na kilka sposobów. Można pojechać na Pantokrator wypożyczonym samochodem, ale trzeba się przygotować na fakt, że obojętnie od której strony zaplanujemy podjazd, to od ostatniej wioski będziemy mieli do pokonania jeszcze kilkanaście kilometrów monotonnej drogi w spalonym słońcem terenie. Same drogi nie są trudne technicznie. Najtrudniejszą może być droga z licznymi serpentynami. Z każdej strony można wjechać samochodem na sam szczyt, ale polecam mimo wszystko zrezygnować z samochodowej turystyki górskiej, która ciągle przeżywa swój rozkwit. Warto podjechać do pewnego momentu i spróbować pójść pieszo wydeptanymi ścieżkami. Będziemy mieli więcej czasu na podziwianie widoków i nacieszenie się przyrodą. Polecam podjechać samochodem do znanej i najstarszej wioski na Korfu - Stara Perithia, którą dodatkowo można zwiedzić. W godzinach porannych jest tutaj jeszcze całkiem przyjemnie, ponieważ słońce nie przygrzewa tak mocno. Można poczuć lekki chłód. Idąc, polecam przejść całą wieś i za ostatnimi domkami pójść drogą ciągle do góry. Dalej szlak jest czytelny. Za jakieś kilkaset metrów, lub około 6min wędrówki, znajdziemy znaki szlaku Corfu Trail wyglądające jako żółte strzałki. Będzie trzeba tam skręcić w prawo, w bujne zarośla złożone wyłącznie z paproci. Za paprociami szlak prowadzi kamienistą ścieżką, gdzie będziemy mogli popatrzeć na wioskę Old Perithia z wysokości. W tej części szlaku z pewnością zobaczymy mnóstwo motyli i bardzo duże koniki polne oraz jaszczurki. Po przejściu kamiennej ścieżki dochodzimy do szerokiej drogi, po której jeżdżą samochody. Warto zacząć wędrówkę wcześnie rano, ponieważ w środku wyspy upał staje się nie do zniesienia i zupełnie inaczej odczuwa się go niż nad morzem. Nie mamy gdzie się schronić i jak zauważymy, po drodze miniemy tylko jedną wiatę, gdzie na chwilę można odpocząć od słońca. W okolicach wiaty możemy zgubić właściwą ścieżkę w ciernistych jeżynach i innych zaroślach. Z tego względu warto nałożyć coś na nogi, ponieważ możemy podrapać się kolcami. Trzeba też popatrzeć dookoła wiaty, ponieważ są tam dobre oznakowania, ale trzeba je najpierw wypatrzeć. Po drodze miniemy jeszcze lichą zagrodę dla kóz i zobaczymy jeszcze inną wiatę zrobioną z falistej blachy, która przy upalnych dniach jest jeszcze większym miejscem ‘umęczenia’. Dobrze, że nie musimy się tu zatrzymywać. Nie wiem jak kozy wytrzymują upał na zboczach góry. Po przejściu całego odcinka dochodzimy do asfaltowej szosy, którą wszyscy wjeżdżają na szczyt. Podobnie, jak podczas podchodzenia nad Morskie Oko, walczymy z asfaltową drogą, która potrafi nieźle dać w kość – chyba bardziej pod względem psychicznym. Tutejsza droga jest: [cytat z „Pana Tadeusza”] „długa, cętkowana, kręta – jak wąż boa” i ciągnie się stromo do góry. Podczas podchodzenia zauważymy wiele innych dróg w oddali, ale wszystkie one zbiegają się pod szczytem. Przy upale w tych rejonach stracimy z pewnością mnóstwo wody, dlatego polecam wziąć jej dużo. Trzeba przyznać, że pieszą wędrówkę wybierają tylko nieliczni i turyści będący na szczycie z pewnością będą patrzeć na ciebie z podziwem. Na szczycie znajdziemy drogą tawernę, która jest jednocześnie najwyżej położoną tawerną na Korfu. Po długiej wędrówce w upale warto schłodzić się wodą w umywalkach. Widoki z góry nie powalają i nie pozwalają zobaczyć niestety całej wyspy. Widzimy jedynie fragmenty morza i wyżyny oraz możemy zaglądnąć do Albanii korzystając z udostępnionych tu teleskopów za opłatą. Turyści głównie ciągną samochodami na szczyt dla widoków i dla zwiedzenia najwyżej położonego klasztoru na Korfu. Góra miała dla mieszkańców wyspy istotne znaczenie już w starożytności, bowiem znajdowała się na niej świątynia Zeusa. To na jej miejscu zbudowany został za panowania Andegawenów ok. 1347 r. pierwszy klasztor z kościołem Pantokratora, od którego swą nazwę nosi szczyt. Według podań w jego budowie pomagali mieszkańcy Old Perithia wykorzystując miejscowe drewno i wapienie. Świątynia została zniszczona w 1537 r. Na jej miejscu ok. 1689 r. stanął obecny klasztor. W środku znajduje się kościół pw. Przemienienia Pańskiego z osiemnastowiecznym ikonostasem i freskami. Niestety nie można zrobić tu ani jednego porządnego zdjęcia, ponieważ nad świątynią wznosi się ogromny, kratownicowy maszt telekomunikacyjny – ten, który widać z każdego miejsca na Korfu. Obok niego stoi jeszcze wiele niższych masztów, co niezwykle szpeci to miejsce. Cały klimat dawnych lat uleciał gdzieś „z dymem”. Wracając z góry, warto iść tym samym szlakiem i usiąść pod wiatą po to, żeby nacieszyć się zupełną ciszą. W wiosce Old Perithia polecam koniecznie czymś się schłodzić. W tutejszych tawernach znajdziemy w ofercie zimne sałatki owocowe z przewagą soczystego i słodkiego arbuza. Szlak z pewnością spodoba się turystom górskim, ponieważ zobaczymy coś innego. Na Pantokrator nie tylko możemy dojechać samochodem. Jeśli nie mamy takiej możliwości – tak, jak my – to warto skorzystać z ofert lokalnych agencji turystycznych. W Sidari proponują wyjazd na tą górę za 15 EUR, gdzie zwiedzimy wioskę Old Perithia, liczącą około 1200 mieszkańców i wjedziemy na szczyt Pantokrator. Na górze jest tylu turystów, ponieważ oprócz samochodów parkują tu autokary wycieczkowe. Na pierwszy rzut oka może się wydać pusta, wysuszona i mało ciekawa, ale tak naprawdę Fuerteventura to wielka przygoda (fuerte aventura)! Dlaczego warto wybrać się na Fuerteventurę? Sprawdźcie, czym może Was zauroczyć ta wyspa kanaryjska! Niewiele jest miejsc na świecie, które odwiedzamy z taką częstotliwością jak Wyspy Kanaryjskie. Należący do Hiszpanii, geograficznie wchodzący w skład Makaronezji archipelag to jedno z najlepszych miejsc do wypoczynku o każdej porze roku. Szczególnie w miesiącach zimowych wycieczka na Kanary jest niezwykle przyjemna. Byliśmy już 3-krotnie na Teneryfie, jakiś czas temu odwiedziliśmy Lanzarote, a w grudniu ponownie skusiła nas Fuerteventura. Ta ostatnia, położona zaledwie 100 km od wybrzeży Afryki, jest najstarszą wyspą archipelagu. Jej krajobraz jest głównie pustynny, często określany mianem „marsjańskiego”. Dominującą paletą barw są brązy, pomarańcze, żółcie i czerwienie kontrastujące z często bezchmurnym, błękitem nieba i granatem otaczającego oceanu. Zachody słońca to prawdziwa magia z feerią barw, a ciągnące się niemal w nieskończoność plaże należą do najlepszych na świecie. Dla wszystkich, którzy planują odwiedzić tę hiszpańską wyspę, przygotowaliśmy nasze subiektywne zestawienie najpiękniejszych miejsc. Fuerteventura – co warto zobaczyć? Poniżej prezentujemy 10. wybranych atrakcji Fuerteventury, które polecamy odwiedzić. W zestawieniu znalazły się oczywiście plaże, ale także miasteczka i punkty widokowe oraz przydatne wskazówki. Na końcu znajdziecie również mapę. 10. Popcorn Beach (Playa del Bajo de la Burra) Nasze zestawienie najpiękniejszych miejsc na Fuerteventurze zaczynamy od jednej z najbardziej niezwykłych plaż, jakie możecie znaleźć na całych Kanarach. Playa del Bajo de la Burra, znana szerzej jako Popcorn Beach, zlokalizowana jest w na północnym krańcu wyspy, w bardzo spokojnym miejscu, z dala od masowej turystyki. Do plażowania tutaj przydaje się twardy tyłek, bowiem próżno tu szukać miękkiego, złocistego piasku. Zamiast tego na Popcorn Beach znajdziecie coś naprawdę nietypowego – wyrzucone na brzeg oceanu skamieniałe algi swym wyglądem przypominające do złudzenia uprażone ziarna kukurydzy. Nasyćcie oczy tym widokiem, zróbcie instagramowe foty i pamiętacie, aby nie zabierać „popcornu” na pamiątkę! Jest on częścią ekosystemu i jego miejsce jest na plaży. Popcorn Beach, Fuerteventura Playa del Bajo de la Burra, Fuerteventura 9. Wydmy Corralejo (Dunas de Corralejo) Jak Fuerteventura, to oczywiście słynne Wydmy Corralejo. Nie mogło ich zabraknąć także w naszym subiektywnym przewodniku. Podobnie jak wyżej wspomnianą atrakcję, wydmy znajdziecie w północnej części wyspy. W tym miejscu można się poczuć jak na prawdziwej pustyni. Obszar zajmujący około 26 km kw. zachwyca niczym niezmąconym, naturalnym pięknem. To miejsce to jednak nie tylko wspaniałe wydmy, po których można bezpłatnie i bez ograniczeń spacerować, ale też cudowne plaże z turkusową wodą. Idealne do wypoczynku, ale też do uprawiania sportów wodnych, np. kitesurfingu. W Parku Narodowym Dunas de Corralejo potrafi być naprawdę wietrznie! Dunas de Corralejo, Fuerteventura Wydmy Corralejo, Fuerteventura 8. Puertito de Los Molinos Oprócz słynnych atrakcji, Fuerteventura skrywa też mało znane skarby, zdecydowanie warte uwagi. Do takich zaliczyć z pewnością można niewielką wioskę rybacką o nazwie Puertito de Los Molinos. Położna jest ona po zachodniej stronie wybrzeża i prowadzi do niej wąska, kręta dróżka. Jest to naprawdę malutka osada – zaledwie kilka, może kilkanaście domostw i dwie knajpki. Nie ma tu tłumów. Jest za to wzburzony ocean, niewielka plaża oraz piękne klify, po których można się przespacerować i zapomnieć o wszystkich problemach. Atrakcją w tym miejscu jest również jaskinia morska, której zwiedzanie możliwe jest jedynie podczas odpływu. Puertito de Los Molinos, Fuerteventura 7. Ajuy Są tu wielbiciele czarnych plaż? Fuerteventura Was nie zawiedzie. Wspaniała plaża z czarnym piaskiem, przy której usianych jest kilka kolorowych domków to wizytówka miejscowości Ajuy. Niewielka, rybacka osada już kilka lat temu zachwyciła nas swojskim klimatem i cudownymi widokami. Troszkę martwiliśmy się, czy przez ten czas nie straciła uroku – w końcu to jedno z popularniejszych miejsc na wyspie. Na szczęście, niewiele tu się zmieniło! Wciąż jest spokojnie i zupełnie „niekurortowo”. Oprócz czarnej plaży, prawdziwym skarbem Ajuy są także widowiskowe, wydrążone przez wodę potężne jaskinie (Cuevas de Ajuy). Wiedzie do nich poprowadzona wzdłuż skalistego wybrzeża ścieżka, która swój bieg rozpoczyna zaraz przy plaży. Zdecydowanie warto wybrać się na taki spacer, zwłaszcza popołudniem lub wczesnym wieczorem. Miasteczko Ajuy, Fuerteventura Cuevas de Ajuy, Fuerteventura Czarna plaża w Ajuy, Fuerteventura Zachód słońca w Ajuy, Fuerteventura 6. Betancuria Historyczna stolica Kanarów, założona na początku XV wieku przez francuskiego konkwistadora, obecnie zamieszkiwana jest przez zaledwie 600 osób. Betancuria często określana jest jako najpiękniejsze miasteczko Fuerteventury i trudno odmówić jej uroku. Prawdę mówiąc jednak nie ma pod tym względem zbyt dużej konkurencji. Miasteczko położone w głębi lądu, w centralno-zachodniej części wyspy, otoczone jest malowniczymi wzniesieniami w kolorze cynamonu. Już z oddali w oczy rzucają się charakterystyczne, białe zabudowania z czasów kolonialnych. Na miejscu czeka na nas dosłownie kilka uliczek z pięknym skwerkami, fontannami i zwisającymi ze ścian domostw kolorowymi kwiatami. Najważniejszy zabytek to Iglesia de Santa Maria – najstarszy na wyspie kościół. W miasteczku znajduje się również Muzeum archeologiczno-etnograficzne, obrazujące życie pierwotnych mieszkańców wyspy (Majos). Betancuria, Fuerteventura 5. Playa de Sotavento Fuerteventura to wyspa, która w swym repertuarze ma całe mnóstwo wspaniałych plaż, a jedną z tych których nie można pominąć jest Playa de Sotavento. To iście rajskie miejsce znajduje się na południu wyspy, po wschodniej stronie półwyspu Jandia. Oferuje kilka kilometrów miękkiego, jasnego piasku, oblewanego przez turkusowe wody oceanu. Plaża Sotavento jest bardzo szeroka (w niektórych miejscach dochodzi do kilometra) i słynie z płytkich zatoczek oraz lagun z krystalicznie czystą wodą, które powstają na skutek dość mocnych pływów. Miejsce to jest w większości dziewicze, poza kilkoma hotelami, nie ma tu większych zabudowań. Playa de Sotavento, choć bardzo popularna, ze względu na swoje rozmiary, raczej nie bywa zatłoczona. Do gustu przypadnie zarówno rodzinom z dziećmi, jak i miłośnikom sportów wodnych (panują tu dobre warunki do uprawiania windsurfingu i kitesurfingu). Nie powinien Was zdziwić widok naturystów, którzy również upodobali sobie Sotavento. Playa de Sotavento, Fuerteventura 4. Playa de la Pared Najpiękniejsze miejsce na zachód słońca na Fuerteventurze? W ścisłej czołówce z pewnością znajduje się plaża w miejscowości La Pared. W świetle ostatnich promieni słońca chowającego się we wzburzonym oceanie, wygląda po prostu magicznie. Niewielka osada zlokalizowana jest na południowo-zachodnim wybrzeżu Fuerteventury (mniej więcej na wysokości Costa Calmy), w miejscu największego przewężenia wyspy. La Pared swego czasu miało ambicje na zostanie kurortem z prawdziwego zdarzenia. Przegrało jednak rywalizację z miejscowościami po drugiej stronie wyspy oferującymi plaże z kilometrami białego piasku. W La Pared są co prawda pojedyncze hotele i apartamenty oraz dwie szkółki surfingowe, ale atmosfera jest niesamowicie spokojna. Dla nas to oczywiście na plus, bo tutejsze plaże nie są masowo okupowane przez turystów. Cieszą oczy za to spektakularnymi klifami, złotym piaskiem i widokiem łapiących potężne fale surferów. La Pared, Fuerteventura Plaża La Pared, Fuerteventura Zachód słońca w La Pared, Fuerteventura 3. Fuerteventura – punkty widokowe wewnątrz wyspy Wybrzeże Fuerteventury jest przepiękne, ale podczas zwiedzania tej wyspy nie można zapomnieć o jej wnętrzu. Jest ono bowiem bardzo malownicze i obfituje w zapierające dech w piersiach punkty widokowe. Jednym z najsłynniejszych jest zlokalizowany w połowie drogi między miejscowością Pajara a La Pared, przy drodze FV-605 – Mirador astronomico de Sicasumbre. Jak sama nazwa wskazuje jest to doskonałe miejsce do oglądania nocą rozgwieżdżonego nieba. W dzień zaś z punktu widokowego Sicasumbre można podziwiać pofalowane wzgórza masywu Betancuria oraz półwysep Jandia z plażą Cofete w oddali. Inne interesujące punkty widokowe to zlokalizowane dość blisko siebie: Mirador Guise y Ayose (z charakterystycznymi posągami Guanńzów, przy drodze FV-30) oraz zaprojektowany przez Cesara Marinque Mirador Morro Velosa (z dość dużą restauracją, niestety nie działała podczas naszej wizyty). Mirador astronomico de Sicasumbre, Fuerteventura Sicasumbre punkt widokowy, Fuerteventura Mirador Morro Velosa, Fuerteventura 2. El Cotillo Piękne plaże, białe-niebieskie domki, pyszne knajpki i stylowe sklepiki. Tak w skrócie można by opisać najbardziej cool miasteczko na Fuerteventurze (naszym zdaniem oczywiście ;)). El Cotillo spodobało nam się tak bardzo, że obraliśmy je na naszą bazę wypadową podczas zwiedzania Fuerteventury. Zatrzymaliśmy się w hotelu Coral Cotillo Beach, który swoją drogą możemy polecić. Po czasie, jesteśmy nadal zgodni, że to był super wybór i nawet, jeśli zostalibyśmy „uwięzieni” bez samochodu na kilka dni w El Cotillo, to bardzo smutno by nam z tego powodu nie było. Niewielka osada rybacka na północno-zachodnim wybrzeżu Fuerteventury powoli rozrasta się o kolejne hotele i apartamenty dla turystów. Wciąż jednak panuje tu zdrowy balans, a miasteczko zachowało sporo autentycznego klimatu. Daleko mu do kurortów z prawdziwego zdarzenia jak Morro Jable na południu wyspy czy Corralejo na północy. Trzymamy kciuki, żeby tak pozostało. Miasteczko El Cotillo, Fuerteventura El Cotillo, restauracja El Callao Widok na El Cotillo, Fuerteventura El Cotillo – plaże Dla nas El Cotillo to idealne połączenie uroczego miasteczka ulokowanego wokół czarnej, wulkanicznej zatoki, w którym można przyjemnie spędzić czas i smacznie zjeść oraz wspaniałych plaż. Z jednej strony, kierując się na północ od El Cotillo, mamy do dyspozycji spokojne plaże: Playa de los Lagos, El Cotillo Beach oraz słynną Playa La Concha z białym piaskiem, turkusową wodą i płytkimi zatoczkami. Z drugiej strony miasteczka, idąc na południe, mijamy charakterystyczną czarną basztę – Castillo El Toston, by dotrzeć do uwielbianej przez surferów – Playa del Castillo. Nawet jeśli nie uprawiacie sportów wodnych to miejsce z pewnością Was zachwyci, zwłaszcza o zachodzie słońca, które są tutaj bardzo romantyczne. Na tym moglibyśmy zakończyć temat El Cotillo, ale prawda jest taka, że z ciekawości poszliśmy dalej. Wzdłuż wybrzeża wytyczona jest bowiem ścieżka, jeżeli macie więc ochotę na kilkukilometrowy spacer, to dotrzecie do kolejnych cudownych plaż, jak: Playa del Aguila czy Playa de Esquinzo. Playa del Castillo, Fuerteventura El Cotillo, Playa del Castillo, Fuerteventura Playa la Concha, Fuerteventura Plaże na Fuerteventurze – Playa de Esquizno 1. Playa de Cofete Fuerteventura skradła nasze serca w całości, ale zwycięzca może być tylko jeden i jest nim Playa de Cofete. Jest to jedna z najpiękniejszych plaż, jakie widzieliśmy i po kilku latach od pierwszej wizyty, podtrzymujemy tę opinię. Plaży Cofete poświęciliśmy nawet osobny wpis, z którego dowiecie się wszystkich szczegółów. Mimo iż droga do tego miejsca nie należy do najprzyjemniejszych (szutrówka, dość kręta), warto ją przemierzyć. Na końcu czeka bowiem niezwykłe, dziewicze piękno Playa de Cofete. Złocista, ciągnąca się przez wiele kilometrów, szeroka plaża otoczona jest z jednej strony przez malownicze, wulkaniczne wzgórza, z drugiej zaś przez bezkres szmaragdowego oceanu. Chociaż jest to topowa atrakcja Fuerteventury, nigdy nie jest tu tłoczno. Wręcz przeciwnie, na Playa de Cofete można się poczuć jak na końcu świata. Coś wspaniałego! Playa de Cofete, Fuerteventura Fuerteventura – mapa atrakcji Opisane powyżej atrakcje zaznaczyliśmy na mapie, aby ułatwić Wam zaplanowanie zwiedzania Fuerteventury. Oczywiście to nie wszystkie miejsca warte uwagi! Ta wyspa kanaryjska ma ich znacznie więcej, także miejcie oczy otwarte i bawcie się dobrze. 🙂 Fuerteventura – mapa atrakcji

co warto zobaczyć na korfu mapa