Nie wiem , ale coś mi się dzieje w głowie . Ojciec którego nie nienawidzę przyjeżdża z roboty , natomiast matka od rana pijana . Mój ojciec ciul jest takim tępakiem że wyzywa człowieka który nic nie kontaktuje i do tego uderza raz po raz . On jest kompletnym idiotą który nie widzi żadnej odpowied
A jednak dla wielu 50-latków psychoterapia to temat tabu. - Wszystko przez to, że nasze pokolenie realizuje nie własny pomysł na życie, ale wchodzi w role narzucone przez rodziców. Tak zostało wychowane. Musi powstać jakaś kryzysowa sytuacja, coś się zadziać, żeby poszli na terapię - uważa 53-letnia Anna.
witam! prosilbym o pomoc poniewaz avast caly czas krzyczy mi cos o wirusie , klikam aby go usunal , niby usuwa ale za jakies 5 min jest to samo! Wylaczylem przywracanie systemu , probowalem zrobic skan online mks vir i n…
Witajcie, jestem nowa, mam nadzieję, że się nie pogniewacie, ze od razu napiszę co mi na sercu leży. Mam 5-letnią córkę- klasycznego niejadka. Urodziła się już bez odruchu ssania i tak jej zostało (walka o każdy posiłek).
Witam wszystkich. Mam na imie Ola, mam 17 lat. Migreny mam dokladnie od 5,5 roku zycia czyli 12 juz lat minelo. Byly lepsze i gorsze dni, w szkole zwykle rozumieli nauczyciele ale nie wszyscy, z krzywym patrzeniem uczniow musialam nauczyc
Nie wyobraża sobie tylko stania przed mikrofonem, to nie w jej stylu. Jeśli kiedykolwiek powrócę do występów na żywo, będę musiała popracować nad innym typem show zapowiedziała Tina . Piosenkarka uwielbiała taniec na wysokich obcasach, pewne, ze w jej wieku może to się skończyć nawet wypadkiem, czego jej nie życzymy. Jednak
KOW3E. Trafilam tu przegladajac strony z tematem DEPRESJA NERWICA. Nie moge sobie juz z tym poradzić i jestem z tym zupelnie sama od nikogo wsparcia, chwili rozmowy choćby odrbiny zrozumienia, kazdy mi wmawia ze to moje urojenia ze nic mi nie jest ze symuluje. .. Sa dni ze najlepej siedzial bym pod kocem w łóżku, nic mnie nie obchodzi, nie mam przyjaciól... Moj partner obwinia mnie o wszysrko wmawia. Wmawia mi rzeczy z ktorymi nigdy nie mialam nic wspolnego. A ja nie wiem dlaczego przyjmuje to do siebie a pozniej skutki wychodzą zawsze to odchoruje bardzo.... Boje sie wychodzic do ludzi, odczuwam ze kazdy na mnie patrzy i smieje sie bo przewaznie jestem w bardzo złym stanie... Ptrafie tez bez powodu plakac i tak moge dzień i noc nie wiem skad tyle lez . Przrpraszam za to moje pisanie bo chyba to nie trzyma sie razem,ale ja nie wiwm jak ujac moj bol cierpienie . Wiem i czuje to ze juz nie daje rady:(to paskudztwo ma nademna przewage....
Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 16 września 2009, 21:39 Kochane ja już nie daję sobie z tym wszystkim rady. Od kiedy postanowiłóam schudnąć jadłam mniej i codziennie jeżdżiłam po 70 minut na stacjonardym, nawet kiedy miałam zakwasy. Poprostu tkwi to w mojej psychice, bo jeżdżę do teraz, chcę jeszcze troche schudnąć, ale nie mam poprostu już siły na dalsze jazdy, jak nie pojeżdżę to mam straszne wyżuty sumienia. Ale ja już nie chcę tak jeździć dzień w dzień mam już dość tych wszystkich chcę rezygnować, a poprostu ograniczyć do np. 3 razy w tygodniu. Według mojego licznika przejeżdżając 45,6km spalam 912kcal jak mam sobie z tym poradzić jeśli jeszcze chcę schudnąć, a mięśnie odmawiają posłuszeństwa (wiem,że nie można tak przesadzać z ćwiczeniami, ale to tkwi we mnie żaden psycholog nie wchodzi w grę) Proszę doradźcie mi coś :( Anies21 16 września 2009, 21:52 ty jeździsz 7 dni w tygodniu po 70 minut bez przerw? oszalałaś dziewczyno...:/ Dołączył: 2009-01-13 Miasto: Kraków Liczba postów: 305 16 września 2009, 21:54 W taki sposób to dopracujesz się solidnych łydek, a nie spadku wagi :-)Nie licz spalanych kalorii. Raczej patrz na zegarek: po 20 minutach intensywnego ruchu organizm sięga po rezerwy tłuszczowe, więc wystarczy 30min jazdy, albo szybkiego marszu, albo lekkiego biegu, a juz jesteś na "plusie". Jest mnóstwo różnych form aktywności, więc może urozmaicaj (gimnastyka, pływanie...), bo jeżdżąc tylko na rowerze, rozbudowujesz kilka konkretnych mięśni, a to niezbyt pomaga na sylwetkę :-) NieLubieKminku 16 września 2009, 21:55 no wow ! ja jezdziłam w terenie po 70 minut ale nie codziennie !! a chudłam !! a co z brzuszkami ?? niby jazda odchudza nam wszystko po trochu ale może ogranicz rowerek do 3 razy a pozostałe dni ćwiczenia na inne parte ciała. Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 16 września 2009, 22:21 A jeśli tak nagle ograniczę ten rower do 3 razy w tygodniu to jak myślicie przyrtyję coś? Wkońcu jeżdżac dzien w dzien spalalam iles tam kcal ;/ Proszę doradzcie mi coś Dołączył: 2008-11-28 Miasto: Tarnów Liczba postów: 22471 16 września 2009, 22:32 Może zamiast rowera rób inne cwiczenia i nie dłużej niz 1 godzinę dziennie? Z przerwą w niedzielę, na przykład? Przecież mięśnie muszą odpoczać czasami. Dołączył: 2008-10-13 Miasto: Kołobrzeg Liczba postów: 1226 16 września 2009, 23:36 podziwiam...ja mam lenia do ćwiczeń :) Kiddo27 17 września 2009, 05:09 > no wow ! ja jezdziłam w terenie po 70 minut ale> nie codziennie !! a chudłam !! a co z brzuszkami> ?? niby jazda odchudza nam wszystko po trochu ale> może ogranicz rowerek do 3 razy a pozostałe dni> ćwiczenia na inne parte w terenie to zupełnie co innego- pracuje więcej mięśni, trzeba utrzymać ciało i rower w równowadze, jest o wiele bardziej efektywna, nie wierzę, że można w 70 min. jazdy na rowerze stacjonarnym wydatkować 900 kcal, to niemożliwe, musiałaby koleżanka ważyć z 90 kg jak nie więcej i zasuwać w tempie które doprowadziłoby ja conajmniej do osłabienia i wymiotów, nie ekscytujcie się tak wskazaniami liczników na urządzeniach cardio, sory, ale liczba spalanych kalorii zależy od wielu czynników:wiekumasy ciałastopnia wytrenowania i masy mieśniowejtętnajeśli nie wprowadzasz żadnych z powyższych danych do zegara treningowego, to na penwo nie spalasz tylu kaloriite liczniki wprowadzają w błąd, przez co błędnie szacujemy ujemny bilans energetyczny, być może wychodzimy przez to na zero, albo na niewielki minusik- stąd brak efektówja już dawno przestałam się oszukiwać... radzę Wam to samo Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 17 września 2009, 06:55 Dziewczyny błagam was ja już nawet nie mam czasu na ćwiczenia jedynie ze 3-4 razy w tygodniu po 70 minut. Jak myślicie przytyjęjak ograniczę się tak z dnia na dzień?? Pomocy :(:(:(:( ja już nie daję rady :(:(:( mroowa49 17 września 2009, 07:39 Puknij się w głowę. Robisz sobie zaprawę jak zawodowy kolarz. Zrąbiesz sobie stawy. Twój organizm sam Ci mówi - dość! No pewnie, że nie utyjesz! Jak mniej jesz to wystarczy 3 razy rowerek w tygodniu po 30 minut. A najlepiej wprowadzić raz w tygodniu zamiast rowerka inne ćwiczenia na inne partie mięśni.
zapytał(a) o 20:56 nie daje juz rady :( prosze pomocy ! :( moi rodzice 7 miesiecy temu sie rozwiedli..:( wyprowadzilam sie z mama daleko od mojego miasta w ktorym kiedys mieszkalam.. tam teraz mieszka moj tata. Che tam wrocic zamieszkac z tata poniewaz nie podoba mi sie tu gdzie teraz mieszkam ! nie chce tu chodzic juz do szkoly a ni nic ;(( ale moja mama mi nie pozwala.. ;( mowi mi ze ona ma mnie przyznana pod opieke i takie tam ;( co mam zrobic ?! ja nie chce tu mieszkac ! chce wrocic do przyjaciol.. ;( rozmawialam juz z mama na ten temat nawet sie poklocilysmy i ddzis powiedziala zebym sie pakowala i moge jehac a teraz znowu ze nigdzie nie pojade ;( co ja mam zrobic ?! dzwonilam do taty,,, ale tata nie moze nic na to poradzic bo jestem pod mamy opieka :( Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2010-08-08 20:59:21 Odpowiedzi Kamm14 odpowiedział(a) o 20:59 A ja wiemmm ;/ Zadzwoń do taty i z nim pogadaj żeby cię zabrał do siebie i przeonał mamę ze tam masz przyjaciól i wgl ;p Trzymam kciuki Znam bardzo dobrze ten ból , tez tak kiedys miałam , że wyprowadziałam sie z mama daleko od taty , jednak po roku wrociłam do swojego domu bo nie miałam tam zycia .. Musisz powaznie porozmawiac ze swoja mama , powiedz jej , że sie zle czujesz na nowym miejscu , że nie masz tu przyjaciół , tęsknisz za domem i za tamtym zyciem .. Przeciez powinna twoja mama to zrozumiec . Najwazniejsze jest to zebys ty była szcześliwa , moze była by mozliwosc zebyscie sie przeprowadziły niedaleko twojego domu i wgl. Życze powodzenia i daj znac jak bedzie lepiej :-)Pozdrawiam .. Ola890 odpowiedział(a) o 20:58 Zielarka odpowiedział(a) o 21:00 Wykrzycz jej prosto w oczy: "czemu ja mam cierpieć za wasze błędy?", spakuj się i jedź. blocked odpowiedział(a) o 21:00 Powiec tacie . Niech on idzie gdzies i jesli ty powiesz ze chcesz byc z tata to pewnie bedziesz chyba ze tata nie bedzie chcial . Ja tez moglam wybrac bo moi rodzice sie rozwiedli i tata mieszka w niemczech a ja tam gdzie mieszkałam . i tata chcial zalatwic zebym do niego poszla ale w ostatniej sie rozmyśliłam . mam nadzieje ze pomoglam . :) Candrana odpowiedział(a) o 21:05 jak powiedziała żebys sie pakowala to na pewno mówiła to... jakby to powiedzieć... ze złością. moja też tak czasami ma. wyjaśnij mamie na spokojnie że nie chcesz tu mieszkać i że może dałoby się znaleźć jakiś domek tam gdzie chcesz wrócić. np. taki na który was stać. powinna się zgodzić. a jeśli chodzi o sprawe z twoim tata to zaproponuj mamie że może pozwoliłaby na spotkania np. w weekendy. zależy bo jeśli twojemu tacie sąd podczas sprawy rozwodowej pozwolił na widywanie się z tobą to nie ma najmniejszego problemu. masz prawo się z nim widywać i on ma prawo się z tobą widywać. ALE jeśli sąd orzekł że tata nie może się z tobą widywać to przykro mi ale są dwa wyjścia: albo dasz sobie spokój albo jeśli masz dobre stosunki z tatą np. dzwonicie do siebie albo wysyłacie do siebie e-maile skontaktuj się z nim i poproś aby wniósł sprawę do sądu a pozwolenie na widywanie się z tobą. te spotkania nie muszą być codziennie albo co drugi dzień jeśli mieszkacie od siebie daleko raz na dwa tygodnie powinno być :-) mam nadzieję ze pomoglam :-) całą wiedzę mam dzięki serialowi "Sąd rodzinny'' :-) hehe Uważasz, że ktoś się myli? lub
Mam 24 lata, mieszkam na wsi. Nie wiem, czy to depresja, czy co, ale normalnie nie chce mi się już żyć! Mój największy problem jednak to kobiety, bo nie umiem się z nikim związać, choć bardzo tego chcę i potrzebuję. Nie wiem, co robić. Często mam myśli samobójcze, bo normalnie nie daję rady już!!! Romek MĘŻCZYZNA, 25 LAT ponad rok temu Możliwości leczenia dzieci autystycznych Autyzm to dziecięce zaburzenie rozwojowe. Częściej występuje u chłopców niż u dziewczynek. Sprawdź, co jeszcze warto wiedzieć na temat autyzmu. Obejrzyj film i dowiedz się, jakie są możliwości leczenia dzieci autystycznych. Witam Pana! Myśli samobójcze są bardzo niebezpiecznym objawem i stanowią bezwzględne wskazanie do konsultacji z psychiatrą lub psychoterapeutą. Proszę, aby opisał Pan szerzej cały problem, ponieważ na podstawie tak niewielu informacji, mogę jedynie poradzić, aby umówił się Pan na wizytę ze specjalistą, np. w Poradni Zdrowia Psychicznego. Pozdrawiam. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Potrzebuję się z kimś związać. Błagam, pomóżcie mi! – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Czy możliwe jest, że mam depresję? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Myśli samobójcze po odejściu żony – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Myśli samobójcze. Co z nimi zrobić? Czy jest w ogóle sens coś robić? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Nie chcę już chodzić do psychiatry. Jak sobie poradzić samemu? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Czy myśli samobójcze to objaw depresji? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Nie widzę sensu życia – odpowiada Paulina Witek Jak sobie poradzić z myślami samobójczymi? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Skąd ten pesymizm i zmiany nastroju? – odpowiada Lek. Marta Mauer-Włodarczak Co mam robić? Nie chcę już żyć... – odpowiada Mgr Joanna Żur-Teper artykuły
Forum: Tematy, których nie znalazłam w forum Odkad weszlam tu pierwszy raz odnalazlam jakby oaze zrozumienia… Niewiem dlaczego ale nikt mnie nie krytykuje[a w zyciu codziennym zdarza sie to]tylko probuje mnie wesprzec na duchu…zaczne od sewgo problemu dzis znow mialam spiecie z mezem,wlasciwie sama nie wiem o co poszlo, zaczelismy sie klocic i on nagle zaczal mnie wyzywac ze siedze w domu[byla umowa ze on pracuje a ja zajmuje sie domem i dzieckiem]nic nierobie a ze on charuje cale dnie,,staram sie zeby w domku bylo posprzatane,obiad ugotowany,dziecko czyste najedzone niezaniedbuje go daje z siebie wszystko, i zaczynam sie zastanawiac ze chyba….jestem do niczego nie nadaje sie na matke zone i kochanke:(skoro on ma o mnie takie zdanie…powiedzcie mi czy tez macie tak z mezami…jesli tak to jak rozwiazalyscie ten problem:(dziekuje za kazde wsparcie:(
nie daje juz rady