Najpierw pandemia COVID-19, a później remont ul. Św. Marcin stały za przerwą w uroczystych obchodach imienin tej najpopularniejszej poznańskiej ulicy. Dziś jedn Katedra św. Marcina z Tours w Rottenburgu. 48°29′N 8°56′E. / 48,483333 8,933333. Multimedia w Wikimedia Commons. Strona internetowa. Katedra św. Marcina z Tours w Rottenburgu ( niem. Dom St. Martin (Rottenburg)) - siedziba biskupa diecezji rottenbursko-stuttgarckiej . 11 listopada w Poznaniu odbędzie się mnóstwo wydarzeń, które w 2023 roku, podobnie jak w latach ubiegłych wiążą się z hasłem CZYŃ DOBRO, nawiązującym do postawy św. Marcina. Nowenna do świętego Marcina Dzień 1 Święty Marcin, człowiek modlitwy Nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was (por.1 Tes 5,17-18). Z życia św. Marcina:Nigdy nie minęła ani jedna godzina, w której Marcin by nie oddawał się modlitwie lub nie zajmował się lekturą duchową. Także podczas czytania 20 mar 2023 Równonoc marcowa. 26 mar 2023 Rozpoczyna się czas letni. 2 kwi 2023 Niedziela Palmowa. 6 kwi 2023 Wielki Czwartek. 7 kwi 2023 Dobry piątek. 9 kwi 2023 Niedziela Wielkanocna. 9 kwi 2023 Niedziela Wielkanocna. 10 kwi 2023 poniedziałek Wielkanocny. 23 kwi 2023 Niemiecki Dzień Piwa. 11 listopada obchodzimy Święto Niepodległości, ale również Dzień Świętego Marcina. Z postacią św. Marcina z Tours związanych jest wiele legend! Jedna z najpopularniejszych legend opowiada o wyprawie Marcina, który na swej drodze spotkał żebraka. Ofiarował mu połowę swojego okrycia i pieniądze. dOGP8h. 11 listopada (piątek) Już za: +106 dni Kiedy przypada Dzień Świętego Marcina w kolejnych latach: Dzień Świętego Marcina 2023r. przypada 11 listopada (sobota) Dzień Świętego Marcina 2024r. przypada 11 listopada (poniedziałek) Dzień Świętego Marcina 2025r. przypada 11 listopada (wtorek) Dzień Świętego Marcina obchodzony jest 11 listopada. Tego dnia wspominamy św. Marcina – żyjącego w IV wieku rycerza i biskupa Tours. Jedna z legend na jego temat głosi, że pewnego razu pomógł żebrakowi, który okazał się Jezusem Chrystusem. Święty Marcin jest patronem ubogich, żołnierzy czy koni. Dzień Świętego Marcina jest obchodzony w kilku krajach, w tym we Francji, w Austrii, Niemczech oraz w Polsce. Tradycją tego dnia były huczne biesiady, na których podawano gęsinę. Obecnie organizowane są parady ulicami miast, a mieszkańcy przygotowują na tę okazję specjalne smakołyki. W Polsce obchody Dnia Świętego Marcina są najpopularniejsze w Poznaniu. To właśnie w tym mieście znajduje się ulica św. Marcina, gdzie 11 listopada spotykają się mieszkańcy. Tradycyjnym przysmakiem tego dnia są rogale świętomarcińskie, które skrywają w sobie migdały, biały mak oraz orzechy. W Portugalii na św. Marcina podaje się pieczone kasztany, fot. Shutterstock Nie tylko gęsina i rogale świętomarcińskie są kulinarną tradycją związaną z obchodami dnia św. Marcina – przekonuje PAP Piotr Oźmina, podróżnik po historii Polski z City Event Poznań. Dodaje, że swoje tradycyjne potrawy na 11 listopada ma też Austria i Czechy. Jedną z najbardziej znanych w Polsce kulinarnych tradycji związanych z tym świętem są rogale świętomarcińskie. Poznańskie smakołyki wypiekane są z ciasta półfrancuskiego, z nadzieniem z białego maku, wanilii, cukru, orzechów, rodzynek, margaryny, skórki pomarańczowej i innych dodatków. Ich waga musi mieścić się w przedziale między 150 a 250 g. Sam kształt rogali, według legendy, pochodzi od podkowy zgubionej przez konia św. Marcina. Święty Marcin jest symbolem dobroczynności, a tradycja dzielenia się i jedzenia rogali przypominana jest i kultywowana w Poznaniu co roku 11 listopada, właśnie w dzień św. Marcina - patrona jednej z głównych ulic miasta. Podróżnik po historii Polski z City Event Poznań Piotr Oźmina podkreślił w rozmowie z PAP, że mimo, iż poznańskie smakołyki są unikatem na światową skalę, to swoje regionalne potrawy z okazji tego święta przygotowywane są także w Portugalii i we Włoszech. Jak mówił, pojawiająca się w ostatnich latach na polskich stołach gęsina, jest od dawna stałym elementem obchodów dnia św. Marcina np. w Austrii, Danii czy Niemczech. Gęsinę serwuje się także na Słowacji, w Chorwacji i Serbii, ale tam do mięsa podaje się mlinci, czyli specjalne placki chlebowe. Tradycje te ma łączyć legenda o świętym, który nie za bardzo chciał zostać biskupem francuskiego Tours. - Według opowieści Marcin, jeszcze zanim został świętym, zdobył sławę jako pustelnik i asceta, dlatego mieszkańcy miasta Tours we Francji chcieli mieć Marcina za biskupa. Ten jednak nie chciał przyjąć tej godności, więc ukrył się przed tłumem w szopie. Pech chciał, że kryjówkę swym okrutnym gęganiem zdradziły gęsi. Tłum +dopadł+ Marcina i wbrew jego woli uczynił go biskupem - opowiadał Oźmina. - Legenda legendą, lecz według niemieckich XIX-wiecznych źródeł związek gęsiny ze świętym Marcinem jest bardziej prozaiczny. Źródła tego powiązania upatruje się w czasach feudalnych, gdy dzień Św. Marcina był dniem składania daniny, bardzo często w formie gęsi, które w ten sam dzień spożywano między tańcami i świątecznymi hulankami - dodał. Gęsina na europejskich stołach powinna być dobrze wypieczona, obsypana przyprawami, z zarumienioną skórką, i nafaszerowana jabłkami czy śliwkami. Najczęściej podana jest też z czerwoną kapustą. - Ciekawy zwyczaj panuje w Niemczech, gdzie recytuje się wiersz adresowany do gęsiny tuż przed jej spożyciem lub krótko po. Tak ku lepszemu trawieniu - zaznaczył Oźmina. W Portugalii na św. Marcina podaje się pieczone kasztany, na Malcie - specjalne pieczywo drożdżowe udekorowane sezamem, lukrem lub owocami. W niemieckich landach wypieka się z kolei tradycyjne precle i "ciasteczkowe ludziki" nazywane Stutenkerlen i Martinsbrezeln. - Wypieki te to częsty element obchodów świętomarcińskich w różnych niemieckich landach, ale ich związek z samą postacią świętego jest dość mglisty. Według niemieckiej prasy pierwotnie wypiekano ciasta lub ciastka w kształcie postaci biskupa, co w zależności od pory roku i regionu miało nawiązywać do Św. Mikołaja lub Św. Marcina - mówił przewodnik. Swoją propozycję kulinarną związaną z tym świętem mają również Czechy. Tam, 11 listopada winiarze po raz pierwszy otwierają wino z tego samego rocznika, by spróbować owoców swojej pracy. "Z racji daty otwarcia wino to nazywa się Svatomartinske, czyli po naszemu świętomarcińskie" - powiedział Oźmina. - Według czeskich źródeł, tradycja ta pochodzi z czasów cesarza Józefa II, kiedy to na 11 listopada służba kończyła u winiarza umowę i negocjowała z nim warunki zatrudnienia na przyszły rok. A żeby negocjacje lepiej przebiegały, stół suto zastawiano gęsiną i otwierano pierwsze butelki tegorocznego wina - dodał. Jak tłumaczył Oźmina, częstą tradycją wielu krajów są również świętomarcińskie zabawy organizowane przez dzieci, które poprzebierane wędrują od domu do domu albo odwiedzają lokalne cukiernie i piekarnie. Dzieje się tak np. w Wenecji, gdzie "każdy sklepikarz przekazuje dzieciom okup w słodkiej walucie - Dolci di San Martino, czyli w słodyczach świętomarcińskich" - podkreślił Oźmina. Sprawdź najnowsze oferty dla rolnika! Kościół katolicki wspomina 11 listopada św. Marcina biskupa z Tours, założyciela pierwszych klasztorów w Kościele zachodnim, mnicha, w młodości żołnierza. Św. Marcin przedstawiany jest w ikonografii jako rycerz oddający pół płaszcza żebrakowi. Jest pierwszym świętym Kościoła zachodniego spoza grona męczenników. Ikonografia często bazuje na przełomowym wydarzeniu z życia świętego i podkreśla miłosierdzie Marcina. Jako żołnierz cesarza Konstancjusza, a zarazem katechumen, zobaczywszy u bram miasta Ambianum (obecnie Amiens) sponiewieranego i marznącego żebraka, oddał mu swój płaszcz żołnierski. Następnej nocy miał ujrzeć we śnie odzianego w ten płaszcz Chrystusa, który do otaczających Go aniołów mówił: "To Marcin okrył mnie swoim płaszczem". Kilka znanych wersji tej historii różni się w szczegółach. Pewnym jest fakt, że w 339 r. Marcin przyjął chrzest i zgodnie z ówczesnym zwyczajem zrezygnował ze służby wojskowej. Św. Marcin urodził się ok. 317 r. w Panonii (dzisiejsze Węgry). Podobnie jak jego ojciec był żołnierzem, chociaż po przyjęciu chrztu porzucił służbę wojskową. Później przez dziesięć lat żył w pustelni na wyspie Gallimaria opodal Genui. Wkrótce zgromadził wokół siebie kilkudziesięciu pustelników, z którymi wspólnie założył najstarszy klasztor w Galii. Słynął z cnoty, ascetycznego życia a także z cudów. W 371 r. - wbrew swojej woli - został wybrany biskupem Tours. W dalszym ciągu jednak prowadził życie mnisze w klasztorze Marmoutier pod Tours, przewodząc w nim zgromadzeniu osiemdziesięciu zakonników. Był bardzo surowy dla siebie, a wyrozumiały dla innych. Potępiał błędy heretyków, ich samych natomiast bronił przed surowymi karami. W tym duchu zwalczał Itacjusza z Ossanowy, który domagał się kary śmierci dla heretyków. Marcin zmarł 8 listopada 397 r. w Candes w wieku 81 lub 61 lat (zależnie od ustaleń historyków), ale jego wspomnienie liturgiczne, ustanowione przez Perpetuusa (ok. 461-491), wypada 11 listopada. Dzień ten upamiętnia złożenie jego zwłok w podziemiach katedry w Tours. Kult św. Marcina zaczął się szerzyć najpierw we Francji i bardzo szybko - od połowy VI w. - w całej ówczesnej Europie chrześcijańskiej. Grób świętego i samo miasto stały się wówczas miejscem pielgrzymkowym, przy czym przez długie wieki zajmowało ono drugie miejsce w Kościele zachodnim po miejscach świętych w Jerozolimie. Został pierwszym ze świętych spoza grona męczenników. Najstarszą świątynią w Rzymie, poświęconą św. Marcinowi, a datowaną na V wiek, jest "San Martino al Monti" na wzniesieniu Cole Oppio . Ponadto wiele kościołów na całym świecie nosi jego imię; w samej tylko Francji jest ich ponad 4 tys. Jako swego patrona wybrały św. Marcina liczne diecezje, np. Moguncja i Rottenburg-Stuttgart w Niemczech, Eisenstadt w Austrii, a także kraje związkowe: austriacki Burgenland i szwajcarski kanton Schwyz. Wizerunek świętego na tle romańskiego gmachu widnieje też na oficjalnej pieczęci niemieckiej Moguncji. Pod wezwaniem św. Marcina jest katedra w Bratysławie oraz dwa kościoły w Kolonii. We wrześniu 1996 r. Jan Paweł II, jako szósty papież, nawiedził grób patrona archidiecezji Tours oraz Francji i uroczyście otworzył Rok św. Marcina, upamiętniający 1600. rocznicę śmierci tego apostoła wsi francuskiej. Św. Marcin jest patronem armii, rycerzy, żołnierzy, podróżujących, uchodźców, kowali i płatnerzy, pasterzy alpejskich, żebraków, pasterzy, tkaczy, rękawiczników, właścicieli winnic, garbarzy, hotelarzy i wielu innych. Od imienia świętego wzięła swą nazwą wyspa Martynika w małych Antylach oraz liczne źródła wód mineralnych. Postać świętego, a zwłaszcza scena jego dzielenia się połową płaszcza z żebrakiem, wielokrotnie inspirowały artystów. Malowali św. Marcina Carpaccio (1456-1526), El Greco (1541-1614) i liczni inni twórcy. Często jest przedstawiany jako rycerz na białym koniu , rzadziej jako biskup z hostią. Imię świętego obrało sobie pięciu papieży, a ostatni z nich - Marcin V (1417-1431) został wybrany 11 listopada. Bogate zwyczaje "marcińskie" We wczesnym chrześcijaństwie dzień św. Marcina miał charakter podobny do Środy Popielcowej. W czasach przedchrześcijańskich tego dnia rozpoczynała się zima, był to też termin płacenia podatków i początek nowego roku gospodarczego. Tego dnia uroczyście próbowano nowe wino. Z dniem św. Marcina łączą się też różne zwyczaje. Wśród nich były tzw. "rózgi Marcina". W tym dniu pasterze bydła dawali swoim chlebodawcom "rózgę": brzozową gałązkę z kilkoma listkami na czubku związaną z gałązką dębu i jałowca. Te "rózgi", święcone w Trzech Króli, służyły potem do wypędzania bydła na pastwiska. Do dziś w różnych częściach Niemiec odbywają się pochody dzieci z "lampionami św. Marcina", prowadzące do "ogniska św. Marcina". Dzieciom towarzyszy rycerz ubrany w rzymski hełm i purpurowy płaszcz, mający przypominać żołnierza Marcina i jego dobre czyny. Nade wszystko jednak znana jest pieczona "gęś św. Marcina" - tradycyjna potraw wywodząca się z Kolonii, gdzie 11 listopada spożywa się ją nadziewaną jabłkami, rodzynkami i kasztanami. Gdy późną jesienią następuje lekkie ocieplenie, Francuzi nazywają to "latem Marcina". Wiąże się to z inną legendą, według której gdy ciało Marcina wieziono statkiem po Loarze z miejsca śmierci - Candes-Saint-Martin - do Tours, z jesiennego snu obudziła się przyroda i nieoczekiwanie cała droga okryła się kwiatami. W Poznaniu 11 listopada wypiekane są specjalne "Marcinowe" słodkie rogale wypełnione masą z białego maku. Na najstarszej ulicy miasta - św. Marcinie - odbywa się uroczysta parada, której przewodzi rycerz na siwym koniu. Co ma wspólnego św. Marcin z gęsiami? W wielu krajach nie do pomyślenia jest dzień św. Marcina bez gęsi na stole. "Gęś św. Marcina" jest tradycyjną potrawą we Francji, Austrii i w Niemczech: w Kolonii na przykład spożywa się 11 listopada pieczoną gęś nadziewaną jabłkami, rodzynkami i kasztanami. W Szwecji św. Marcin jest patronem gastronomów z południa tego kraju. W Skanii już w przeddzień św. Marcina przy "świętomarcinowej" gęsi zbierają się wieczorem w restauracjach całe rodziny i grupy przyjaciół. - Dziś słowo "gęś" najczęściej kojarzy się z określeniem "głupia jak gęś", jednak to wcale nie odpowiada rzeczywistości. Gęsi ani nie są "głupie", ani też w tradycji historycznej nie grały roli podrzędnej - powiedział KAI Thomas Dolezal, ekspert ds. liturgii i świąt kościelnych w archidiecezji wiedeńskiej. Przypomniał, że już w czasach rzymskich gęsi towarzyszyły bogowi wojny, Marsowi. Swoim ostrzegawczym gęganiem gęsi uratowały też Rzym przed najazdem wroga. W tradycji germańskiej gęś była zwierzęciem ofiarnym i uosobieniem ducha wegetacji. Ten, kto rytualnie spożywał gęś, miał swój udział w sile ducha wegetacji. Gęsi również "zdradziły" swoim gęganiem św. Marcina. Gdy zmarł biskup Tours, Marcin został wybrany jego następcą. Legenda mówi, że nie chciał przyjąć tego urzędu i schował się do klasztornej szopy, w której chowano gęsi. Te jednak zaniepokojone podniosły wrzawę, zdradzając w ten sposób kryjówkę Marcina. Nowego biskupa triumfalnie wprowadzono do Tours, a pieczona na pamiątkę św. Marcina gęś przeszła do tradycji i zachowała się po dzień dzisiejszy. Jednak jedzenie gęsi, które utrzymało się aż do naszych czasów mimo popularnych fast-foodów, ma bardzo długą i niekoniecznie chrześcijańską tradycję. Od czasów Średniowiecza 11 listopada był bowiem w rolnictwie dniem, w którym odbywał się ubój zwierząt domowych i wypłaty. Tego dnia także świętowano pożegnanie lata i zjadano tłuste gęsi jako symbol dobrych, udanych zbiorów. Z czasem pogańskie jedzenie pieczonych gęsi przekształciło się w "gęś św. Marcina". We Francji spożywanie potraw z gęsi połączone jest z degustacją rocznych win. Ten francuski zwyczaj gęsi i młodego wina w dniu św. Marcina rozpowszechnił się w późniejszym okresie w Niemczech i Austrii, a od XVI w. - w Szwecji. Gęsi były tam znane już epoce kamiennej, ale ich pierwsze związki z Marcinem datują się od 1567 roku. Jeszcze w XIX wieku w kalendarzu rolniczym Tyrolu dzień św. Marcina oznaczany był gęsią, podobnie jak w norweskim kalendarzu runicznym. 11 listopada to przede wszystkim dla nas Święto Niepodległości, ale równocześnie dzień wspomnienia Św. Marcina. Tutaj, w Niemczech to święto jest stałą tradycją. Chcę podzielić się z Wami, tym w jaki sposób jest to tutaj kultywowane. Ma to w sobie wiele uroku :) Zapraszam do lektury! Na początek kilka słów na temat tego, kogo wspominamy. Św. Marcin- żołnierz, syn rzymskiego legionisty. Jest patronem ubogich i żołnierzy, gdyż według znanej historii Św. Marcin spotkał na swojej drodze ubogiego, nagiego człowieka, któremu oddał swój płaszcz żołnierski. Inna z historii mówi, że gdy chciano nadać mu sakrę biskupią, on tego nie chciał i ukrył się, ale jego kryjówkę zdradziła gęganiem gęś. Dlatego też jest tradycja pieczenia gęsi w tym dniu. Innym smakołykiem charakterystycznym dla tego dnia są rogale Marcińskie z którymi wiąże się z kolei historia o przejeżdżającym przez Poznań Św. Marcinie, którego koń gubi podkowę i ta z kolei inspiruje piekarza swoim kształtem do zapoczątkowania wypieku rogali. Jako, że moje dziecko zaczęło w tym roku chodzić do tutejszego przedszkola wynikiem czego jest aktywne przeżywanie i uczestniczenie w życiu miasteczka, pamiętając jednocześnie o Święcie Niepodległości. W tego typu integracji z okolicą braliśmy udział po raz pierwszy, ale raczej nie po raz ostatni :) To święto ma wiele uroku w sobie, nie tylko dla dzieci ale i również dla starszych. Kilka tygodni wcześniej dzieci uczą się piosenek charakterystycznych dla tego dnia. Przygotowują swoje lampiony, które ozdabiają kolorowo. Laternenfest (święto lampionów) czy też Laternenumzug (pochód lampionów) zaczął się o godzinie 17 gdy powoli nadchodziła szarówka. Wszyscy spotkali się na wcześniej ustalonym placu u nas w miasteczku był to plac przed szkołą podstawową. Każde dziecko, nawet najmłodsze, trzymało w ręku swój lampion. O określonej porze wszyscy zebrani ruszyli wyznaczoną trasą we wcześniej wspominanym pochodzie. Pierwsze szły dzieci z przedszkola, następnie dzieci starsze a na końcu rodzice, dziadkowie, znajomi i przyjaciele. Nad całością czuwały nauczycielki, które prowadziły wszystkich przez tą uroczystość. Marsz trwał około 40- 50 minut. Co jakiś czas były przystanki, podczas których dzieci śpiewały przygotowane wcześniej piosenki. Zapadający mrok rozświetlało ciepłe światła lampionów. Płomyki świec tańczyły w rytm melodii pochodu. Mimo nie sprzyjającej temperatury uczestników nie brakowało. Na twarzach dzieci nie brakowało uśmiechu i dumy z uczestniczenia w uroczystości. Końcem trasy było miejsce wcześniejszego spotkania, gdzie czekało już ognisko dużych rozmiarów, pod czujnym okiem strażaków. Wszyscy zebrali się wokół ogniska i grzejąc się w blasku płomieni słuchali pięknych piosenek wykonanych przez dzieci ze szkoły podstawowej. Następnie wszyscy zostali zaproszeni na przedstawienie, gdzie z radością się udali. W pobliżu można było znaleźć coś do zjedzenia i do picia. My na tym punkcie programu zakończyliśmy w tym roku nasz dzień Św. Marcina. Podsumowując, Jest to niezwykle czarująca tradycja. Blask lampionów i wspólne świętowanie mieszkańców miasteczka jest bardzo urokliwe. Żyjąc tutaj powinniśmy uczestniczyć w życiu naszego otoczenia. Zbieramy nasze pierwsze wspomnienia. Byliśmy, widzieliśmy, doświadczyliśmy :) Mam nadzieję, że choć w części odczuliście magię wczorajszego wieczoru, choć wiem, że słowami trudno jest przekazać wszystkie doświadczenia. Ps. Przepraszam za jakość zdjęć, niestety nie wszystkie wyglądają wedle mojego zamysłu. Podoba ci się post zostaw komentarz, lub polub mój profil na fb! :) pozdrawiam, W piątek tj. r. obchodziliśmy w naszej szkole „ Martinstag” czyli Dzień Św. Marcina. Jest to tradycja wywodząca się z Niemiec i Austrii. Z tej okazji Niemcy organizują liczne pochody. Dzieci z pięknymi kolorowymi lampionami wędrują w towarzystwie dorosłych przez ulice miast, na czele jedzie św. Marcin w czerwonej pelerynie na koniu. Uczniowie klasy 8a w składzie: Michalina, Amelia, Hanna, Jakub i Eryk opowiadali uczniom o obchodach tego dnia w Niemczech i Austrii. Pochód uczniów z lampionami i św. Marcinem na czele odwiedził klasę 8a i 7 częstując słodkościami. W rolę rycerza na koniu wcielił się Jakub, który pięknie prezentował się w zbroi rycerskiej. Czy znacie powiedzenie „ Na Św. Marcina najlepsza gęsina”- tak , tak to właśnie Eryk był naszą gęsiną a raczej gąsiorem. Oprócz pamiątkowych zdjęć, chętni uczniowie wzięli udział w quizie za co otrzymywali słodkie niespodzianki.

dzień św marcina w niemczech