Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną to chłodne spojrzenie na życie zdezorientowanej młodzieży z blokowiska, żyjącej od imprezy do imprezy, w świecie narkotyków, seksu i światopoglądowego nonsensu.

Debiutancka powieść młodziutkiej autorki stała się z dnia na dzień zarówno literackim skandalem, jak i kultową Rosja i Białoruś zbroją się pod Polską granicą. We wtorek białoruskie ministerstwo obrony poinformowało o rozmieszczeniu w Grodnie rosyjskich zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych S-400 Triumf. Wiadomość została przekazana za pośrednictwem serwisu internetowego Telegram. Autorka w 2002 roku wstrząsnęła polskim życiem literackim bestsellerem, który napisała, przygotowując się do matury. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną to chłodne spojrzenie na życie zdezorientowanej młodzieży z blokowiska, żyjącej od imprezy do imprezy, w świecie narkotyków, seksu i światopoglądowego nonsensu. Silnemu (Borys Szyc) nie układa się z Magdą (Roma Gąsiorowska). Ich miłość to ciągła walka. Pełen złości Silny, niczym bolid przejedzie z zawrotną prędkością przez kilka dni swojego szalonego życia, spotykając niezwykłe kobiety: Andżelę (Maria Strzelecka) – pełną dojechanych marzeń wrażliwą dziewicę, Natę (Sonia Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Doroty Masłowskiej… stwierdzenia owe powinny być konsekwentnie odrzucane i, jeśli jest to moż-liwe, zastępowane bardziej wiarygodnymi, formułowanymi przez czytelnika w związku z danym tematem9. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z ironią wymierzo- Od razu zaznaczam: KSIĄŻKI NIE CZYTAŁEM! Nie mam, zatem porównania. Do pójścia na film nie zachęciły mnie trailery, zaś recenzja z Gazety Wyborczej, w której "Wojnę" dRU5BP. {"type":"film","id":298581,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Wojna+polsko-ruska-2009-298581/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Wojna polsko-ruska 2009-06-13 22:30:11 ocenił(a) ten film na: 4 „Wojna polsko ruska”- recenzjaPoszłam na wymieniony wyżej film bez żadnych uprzedzeń, z pewnym dystansem i zaniżonym spektrum oczekiwań. Nie czytałam żadnych jego recenzji, ani nie znałam opinii moich znajomych. Nie interesuje mnie jaką nagrodę otrzymała książka, na podstawie której nakręcono film oraz jacy aktorzy w nim grają. Potraktowałam ten film z pewnym... dystansem . Film opowiada historię, którą nieczęsto mamy okazję obejrzeć na dużym ekranie( mimo przeraźliwie niskiego poziomu kinematografii wogóle). A to dlatego, że historii w zasadzie nie ma. Główną rolę grają w niej dresy, ćpuny, wyrzutki oraz narkotyki, seks i przekleństwa. Skoro już tak musi być...W porządku. To wszystko idzie w parze z urojeniami, przemocą, a to z kolei towarzyszy głównemu bohaterowi- Silnemu, który siedzi w centrum całej naszej „historii”. Jest jeszcze siła sprawcza tego, w co wpatruje się widz, siedzący w kinie. Mianowicie młoda Dorota Masłowska, pisarka, w umyśle której rodzi się cała fabuła filmu. Mówniąc fabuła mam na myśli parę dni z życia Silnego, jego kobietę, przypadkowe znajome, jego chlanie, ćpanie i bójki. Naprawdę chciałabym napisać coś, co przybliżyłoby wam o czym jest ten film, ale jestem świeżo po seansie, a nie umiem tego zrobić. Po prostu nie wiem o czym był ten film. Próbuję znaleźć jakiś punkt zaczepienia, jakiś wątek, ale...kurcze...nie ma wątków w tym filmie. Ludzie pojawiają się i znikają, towarzyszą temu koks i rzyganie, albo rozróba. Mimo świetnych ról Szyca, Bohosiewicz i innych i tego, że nie wyszłam( jakimś cudem) z tego filmu zawiedziona, z poczuciem rozbicia i niezadowolenia( a to jest osiągnięcie) to nie ma rzeczy, która mogłaby ten film obronić. Zdecydowany przerost formy nad treścią, chociaż momentami wyobrażenie na temat tego o czym jest ten film zupełnie straciło rację bytu. Napewno nie jest to film o tak zwanej „polskiej rzeczywistości”, czy o dresach z blokowiska. W „Wojnie polsko-ruskiej” rzeczywistość miesza się z fikcją. Bohaterowie, ich zachowania, wypowiedzi są przerysowane, wyolbżymione. Dodatkowo, ten zabieg potęguje niezliczona ilość wulgaryzmów i dziwnych zachowań. Mimo, iż widziałam w życiu różne rzeczy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś zdemolował mi mieszkanie, a potem wciągnął nosem barszcz czerwony w proszku. A mieszkam przecież w Polsce. W filmie zarówno bohaterowie, jak i ich zachowania oraz wypowiedzi są tendencyjne do granic możliwości. Znajdziemy w nim wszystko, od dresa, po dziwkę, ćpunkę, satanistkę i zagorzałą katoliczkę, której rodzice donosili komunistom, by żyło im się lepiej. Wszystko oczywiście przedstawione w jak najgorszym świetle, z pewnym przekonaniem, że nie będzie lepiej, że nie ma dobrych stron. Nie przypomina mi to pod żadnym względem , ani Polaków, ani „polskości”. Z całym szacunkiem, obalamy więc także mit, że ten film o czymkolwiek opowiada. Nie mam pojęcia o co chodzi z tytułową „Wojną polsko-ruską”. Oprócz tego, ze tytuł jest chwytliwy, w filmie praktycznie nie istnieje, a raczej jest mało istotnym tłem dla akcji. W ogóle mam dziwne wrażenie, że tytuł powstał zanim powstała wątpliwej jakości historia. To tyle o całej tej „Wojnie polsko-ruskiej”. Patrycja Markowska sawant ocenił(a) ten film na: 10 Patricia jaka historia?wracając nocą z jakiejś imprezy stałem się światkiem pewnej podpitych delikwentów w wieku mniej więcej 20-22lata i nawalone nastoletnie działali wspólnie dociskając "czule" swoją towarzyszkę do ogrodzenia, ona sama wyglądała na coś do niej. mijając ich usłyszałem tekst "masz zajebistą dupę, ale bym Cię pierdolną w srakę".nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać...co sądzisz o tej historii? Propor ocenił(a) ten film na: 4 sawant to opisz to i może ktoś zrobi o tym się z opinią Patrycji Markowskiej sawant ocenił(a) ten film na: 10 Propor polecam pozostać przy przepięknych i wzruszających serialach z Brazylii które opowiadają o życiu prawdziwym choć nierzadko trudnym:D sawant Każdy może mieć swoje zdanie. Pewnie ta recenzja wyglądałaby dziś inaczej, ale napisałam jak odebrałam ten film niespełna dwie godziny po seansie, napisałam to co myślę i to jakie ten film zrobił na mnie wrażenie. Męczy mnie fakt, że wielce prawdopodobne jest to, że cały marketing wokół tego filmu zrobił odbiorcom dużą krzywdę. Czy możliwe jest to, że idąc na film i nastawiając się, że jest dobry, wychodzimy z kina z takim właśnie przekonaniem, mimo że, paradoksalnie film jest zły? I w ogóle gdzie jest granica między tym co naprawdę jest, a tym co nam się wydaje i czy jest możliwe, że jej nie dostrzegamy?Takie moje pytanie w przestrzeń. Czekam na opinie. Patrycja Markowska sawant ocenił(a) ten film na: 10 Propor w sumie to mógłbym tę historie spisać ale obawiam się, że przedstawiłbym ją w złym świetle, może Ty się tego podejmiesz? Propor ocenił(a) ten film na: 4 sawant Nie podejmę się tego ponieważ sam znam takich historii "na pęczki".Takie opowieści są dobre przy piwie dla śmiechu. Że kumpel nawalony naszczał tu i tam (albo jak w filmie do papużek)Że tez z tym poszli i narobili bardachy w którymś z zafascynował chyba tylko ludzi którzy do tej pory pływali po powierzchni naszej rzeczywistości i nigdy nie zadali sobie trudu by zobaczyć jak to wszystko wygląda bliżej też że pierwszy lepszy policjant sypałby takimi historiami jak z rękawa - tyle, że jemu nie byłoby do śmiechu bo to on widział potem przerażoną dziewczynę z "Polskiego Burgera", albo plującego krwią małolata który spóźnił się na nocny autobus i dzięki temu poznał lokalnego "Silnego"PozdrawiamAha, aby wracać do brazylijskich seriali to musiałbym najpierw się nimi fascynować. Nie oceniaj ludzi pochopnie, przecież możesz w każdej chwili wejść w mój profil i sprawdzić jakie filmy lubię. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 sawant Wiesz co Interest historia jak każda inna ale nie wiem czy warta opowiedzenia. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Patricia Czy naprawdę nikt tego nie skumał, czy tylko się tak zgrywacie? Tym bardziej, że mam wrażenie, że zarówno scenarzyści w filmie jak i Masłowska w książce przedstawili to chyba nawet zbyt dosadnie. Przecież to opowieść o twórczości, nie o niczym konkretnym tylko o samym akcie twórczości i radości z niego płynącej. Od samego początku widzimy Masłowską, która pomiędzy nauką, a życiem rodzinnym pracuje nad ksiażką. Poznajemy źródła jej inspiracji, jej wrażliwość i bogaty świat wyobraźni. Tak powstaje zupełnie nowy świat i dziwne, absurdalne sytuacje, ale istotą jest siła wyobraźni, która nadaje naszemu życiu nową jakość. w takim razie gratuluję wyobraźni Dorocie Masłowskiej:)Doprawdy...:P Propor ocenił(a) ten film na: 4 Patricia W tym przypadku nie Dorocie Masłowskiej tylko jak napisałem w swojej recenzji, reżyser miał pomysł na ten film jednak w mojej opinii pracował na kiepskim materiale wyjściowym. Propor Czyli wszystko sprowadza się do tego, że "Wojna polsko-ruska" to kiepska książka. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Patricia To jest twoje zdanie, moim zdaniem jest genialna. Propor ocenił(a) ten film na: 4 Kwestia gustu, ja nie czytałem i po obejrzeniu filmu na 99% tego nie nie przemawia do mnie "powieść dresiarska", może dla ludzi oderwanych od rzeczywistości, było to objawienie. Jednak dla większości spotykającej takie buractwo na w drodze do pracy,domu,sklepu jest to po prostu szara rzeczywistość...Aha nie obraź się za "oderwanych od rzeczywistości" to taka że o mnie (któremu się wydaje że dużo widział) mógłby to samo powiedzieć pierwszy lepszy policjant z dochodzeniówki czy nawet z patrolu interwencyjnego. :) użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Propor No i git ja w 99% jestem oderwana od rzeczywistości więc chyba pasuje ;) Propor ocenił(a) ten film na: 4 Dla mnie jak najbardziej pasuje :)Gratuluję, oby udało się tak Tobie przeżyć życie, a ewentualna konfrontacja z rzeczywistością była jak najmniej bolesna. :) użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Propor Nie, nie jest mi lekko z takim życiem ale co mogę zrobić ;( A co do konfrontacji z rzeczywistością to miałam ich aż nadto i były bardzo bolesne. Propor ocenił(a) ten film na: 4 Patricia uważaj Patrycjo mówisz, że "król jest nagi" :) Propor trudno, przeżyję, mam nadzieję, że król też:)też chyba nie skuszę się na przeczytanie książki, choć miałam taki zamiar. Chciałabym wiedzieć jakie książki dostają w Polsce nagrodę Nike. cały czas szukam pozytywów, nasunęło mi się teraz, że montaż był niczego sobie, efekty specjalne, muzyka, ale ostatecznie w mojej opinii film się nie wybronił. Propor ocenił(a) ten film na: 4 Patricia Kolejny raz muszę się z Tobą zgodzić :) To już zalatuje klakierstwem :) Propor niestety jakkolwiek to nie brzmi to wiedz, że ci nie zapłacę za zgadzanie się ze mną, więc chyba pozbyliśmy się złudzeń co do klakierstwa:)wielu ludzi mówiło o tym filmie, że jest "wybitny" co wywołało u mnie śmiech i łzy, bo naprawdę nie wiem na czym polega jego wybitność. problem w tym, że recenzując trudno mówić tylko o książce, albo tylko o filmie. Propor ocenił(a) ten film na: 4 Patricia Tak, ale to nie nasz problem, ponieważ jeśli do prawidłowego odbioru filmu należałoby wcześniej przeczytać książkę to powinniśmy zostać o tym byłaby chyba pierwsza ekranizacja w której brak przeczytania lektury uniemożliwia prawidłowy obiór filmu. Długo myślałem nad tym co napiszę w recenzji filmu, którego to recenzowania po zobaczeniu bym sobie nie odmówił na pewno. A to wszystko przez jakąś dziwną niechęć do autorki książki, napisanej pod tym samym tytułem z małym dodatkiem „(…) pod flagą biało-czerwoną”. Recenzja będzie krótka i treściwa, bo taki kaprys mój. Zacznę od aktorstwa, gdyż oto postanowiłem zostawić fabułę filmu na sam koniec. Wg mojej skromnej opinii, bardzo skromnej, sztuka aktorstwa jest na bardzo wysokim poziomie, genialny Borys Szyc, genialna Sonia Bohosiewicz, Maria Strzelecka jako zaczytana w biblii szatana, wrażliwa, pisząca wiersze Andżela. Aktorstwo rozkłada na łopatki i nie pozwala się nudzić nawet przy przydługim zakończeniu, o czym później. Pojawia się także sama aktorka autorka, na której temat nie będę się wypowiadał, a szczególnie jej głosu. Na szczęście scenariusz jest poukładany bardziej w całość niż jej wypowiedzi na forum, bez wyuczonych kwestii. Muzyka dobrana dobrze do fabuły, tylko nie wiem co tam nagle zaczął śpiewać Rysiek Riedel z Dżemem, za którym przepadam tak samo jak za Dorotą Masłowską, na przydługim zakończeniu, o którym później. Jeszcze jak przypominam sobie poszczególne kawałki, to widzę sceny z filmu, co bardzo dobrze świadczy o produkcji. No i genialni 5’nizza z kawałkiem Soldat na sam koniec, po przydługiej końcówce. Zdjęcia mogłyby być lepsze, tak bardzo chwalono się efektami specjalnymi, rodem z zachodnich filmów, ale widać jednak wszystkie triki niesienia aktorów na linach do góry. Świecący Szyc na plaży, gdzie po zbliżeniu kamery nagle przestawał, by znowu zaświecić po oddaleniu. Kicz na kiczu (mamy tylu specjalistów w Polsce, grafików, animatorów, cudów, wianków – a wszystko co zawodowe to ruskim się wydaje być), który ma swój urok po jakimś głębszym przemyśleniu wszystkiego. Po za efektami ocena 8/10, zbliżenia, kadry, dogranie z muzyką, a nawet pseudo offowo-teledyskowe wstawki z biegania po łące (na przydługiej końcówce), które potrafią zrzucić z krzesła i cieszyć oczy. Było aktorstwo, była muzyka i zdjęcia, teraz coś o fabule, gdyż recenzja krótka być miała, a o najważniejszej części wspomnieć warto. Zeschizowana, zakręcona, pełna zwrotów akcji, narkotycznych wizji i rożnych przenośni, w ciągu całego filmu potrafi wzruszać, rozśmieszać do łez, wprowadzać w stan zadumy i lekko znudzić, aby zakończyć się z wielką pompą. Nawet „kurwy” i inne epitety nie są w ogóle słyszalne w tej całej wesołej paranoi. Bohaterów idzie polubić od samego początku, zwroty akcji są płynne, a schizy dawkowane nam w bezpiecznych proporcjach. Jednym słowem podoba się, ale ta przydługa końcówka, gdzie w pewnym momencie, jak w muzyce techno, uderza nas wieloma scenami i sytuacjami dość brutalnie, które potrafią zmęczyć. Oglądając film, doszukałem się drugiego dna, a nawet myślę o trzecim i czwartym, chyba o to chodziło w całym przeniesieniu książki na ekrany kin, książki której raczej nie przeczytam. I to nie z zazdrości, gdyż takową nie pałam do autorki, tylko zniechęcającą pompą wokół tego wszystkiego i nie moim językiem (zgeneralizowałem). Film przemówił, zadowolił i polecam, nie tylko fankom Borysa Szyca i jego golizny, nie tylko zbuntowanym fankom Masłowskiej, co traktują książkę niczym biblię, można z czystym sumieniem polecić każdemu normalnemu człowiekowi, z podkreśleniem normalności. Ubaw zapewniony. PS. nie poznaję sam siebie… Oficjalna strona filmu. O filmie na Filmwebie To bardzo specyficzny soundtrack do bardzo kontrowersyjnego filmu nakręconego na podstawie bardzo oryginalnej książki. Nie każdemu się spodoba. Ale każdy, kto chce wiedzieć, co się dzieje w polskiej kulturze, powinien przynajmniej raz przesłuchać "Ścieżkę dźwiękowa do filmu »Wojna polsko-ruska«”. Zwykle płyty filmowe są albo zbiorem piosenek albo zestawem muzyki ilustracyjnej. Niekiedy wydawane są także albumy, będące krzyżówką dwóch głównych rodzajów. Wszystkie te typy soundtracków mają swoich zwolenników. Przy czym zdecydowanie większym powodzeniem cieszą się longplaye piosenkowe. Do rzadkości natomiast należą dyski, na których miesza się wszystko z dialogami. Są ryzykowne, bo nikt ich raczej nie kupi dla piosenek ani instrumentali. Nabywca musi być albo fascynatem filmu, albo poszukiwaczem nowych, niespodziewanych wrażeń. Na dodatek takie hybrydy są najtrudniejsze w przygotowaniu. Aby były ciekawe w odbiorze i strawne, kompilatorzy muszą się mocno napracować. Właściwie trzeba stworzyć nowe dzieło – coś w stylu słuchowiska. Na taki krok zdecydowali się kiedyś autorzy i producenci "Natural Born Killers”, tworząc równie fascynującą jak film, odrębną rzecz. Teraz zrobili to ludzie od "Wojny polsko-ruskiej”. I zrobili równie dobrze. Mimo że piosenki są tu w mniejszości, a dominują kawałki instrumentalne i słowo mówione, płyty słucha się znakomicie. W żadnej mierze nie jest ciężkostrawna. Wybrano najlepsze kwestie z filmu, tak zmiksowano z muzyką i przemieszano z piosenkami, że wszystko płynie wartko i jest zajmujące. Mamy tu przy tym idealną równowagę między eksperymentalnymi dźwiękami elektronicznymi a przebojowymi numerami wokalno-instrumentalnymi "List do M.” Dżemu, "Blondynka” Fokusa czy "Scarlet” Closterkeller. W dniu dzisiejszym wchodzi do kin i przyznam, że jest to jedna z tych premier, na które czekałem z utęsknieniem. Są tego 4 powody: 1. Powieść Masłowskiej – znakomita, błyskotliwa, pod pewnymi względami nawet rewolucyjna na polskim rynku (bo wiek debiutantki, bo sposób narracji, bo reakcje czytelników - wszystko wyjątkowo nietypowe). Opowieść dresiarza wydawała mi się nieprzekładalna na język filmowy i teraz znowu dostaję prztyczka w pewny swego nos od kinematograficznego faktu. Burroughs też miał nie być adaptowalny. Joyce, Proust, Houellebecq, Bukowski, Tolkien również. Masłowska oczywiście nie ta klasa, żeby nie było. 2. Xavery Żuławski – jego "Chaos" był filmem dobrym, momentami znakomitym. Facet umie opowiadać o młodych ludziach nie popadając w banały, choć jednocześnie nie unikając stereotypów. Poza tym imponuje mi swoją ambicją i upartym dążeniem do celu (debiut przeca powstawał wiele lat) 3. Co widziały oczy i słyszały uszy – podobno film wygląda świetnie, nowocześnie, aktorsko na najwyższym poziomie, przy tym niegłupia historia, choć nie dla każdego. 4. Wierzę w kino polskie – że może być dobre, czyli atrakcyjne i niegłupie 8) Ja spokój. Niewzruszenie całkowite. Że niby co z tego, że Magda. Kto to jest w ogóle ta Magda? Może ją kiedyś znałem, a może nie znałem jej wcale. Może miałem z nią kiedyś jakieś punkty zbieżne, a teraz już nie mam, bo wszystko skreślone, z tą suką, jebniętą miss, co ją nieraz widziałem w takich sytuacjach, w samych rajstopach, w połamanych paznokciach, jak wylizuje me kieszenie ze śladów po woreczkach spida, jak podciąga majtki, jak ogląda telewizję, rzygając sobie w suknię, bo program z typu reality show tak ją wciągnął, że nie może się oderwać i iść po miskę. Że gdyby mieli teraz to pokazać na projektorze, to to by był super-brutalny film tylko dla szczególnie dorosłych o szczególnie mocnych nerwach, bo co słabszym mogłyby doszczętnie popękać do krwi i kości. Plakat (podobno plagiat Trainspotting?) Zwiastun. [youtube] 22-05-2009, 10:09 Negrin Stały bywalec Liczba postów: 3,418 Liczba wątków: 8 Przyznam, że również rozważam wycieczkę do kina, bo to powinno być coś bardzo innego, a ja też staram się wierzyć w polskie kino. Choć w polskich montażystów zwiastunów nie wierzę, bo to powyżej (widziałem parę dni temu w kinie) trwa i trwa, i skończyć się nie może ;) Bardziej dla uśmiechu (dramatyczna dykcja na piątkę!) niż dla wartości merytorycznej (choć w sumie jest to całkiem obiecujaca opinia o filmie) linkuję komentarz Jacka Szczerby: 22-05-2009, 10:43 KrzychuS Użytkownik Liczba postów: 122 Liczba wątków: 11 Znakomita ? błyskotliwa ? chyba czytaliśmy dwie różne książki...bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot, nie pojmuje szumu wykreowanego zarówno wokół książki jak i jej autorki, jak dla mnie jedna z największych przecenianych i przereklamowanych pomyłek ostatnich lat...filmu nie mam zamiaru ogladac You Are What You Watch 22-05-2009, 11:07 desjudi VIP Liczba postów: 7,123 Liczba wątków: 292 i to jest wyznacznik rzeczy najważniejszych - wywoływanie skrajnych emocji, opinii 8) niewiele jest takich książek, filmów i dlatego coraz szybciej przebieram nogami przed pójściem do kina na Wojnę. Będzie się działo 8) 22-05-2009, 11:21 Mental Ambasador białej rasy Liczba postów: 35,867 Liczba wątków: 364 KrzychuS, jak nie pojmujesz szumu wokół autorki i jej wydzielin, to rzuć okiem na logo w prawym dolnym rogu beznadziejnego plakatu, promującego najbardziej niegrzeczny polski film od czasów kochaj i tańcz. 22-05-2009, 11:21 BezcelowyAlbatros Stały bywalec Liczba postów: 2,266 Liczba wątków: 34 Ja nie znam książki więc może mnie ktoś uświadomi. Mówi się tu o młodych ludziach. Widzę, że bohaterowie tego filmu są, co prawda młodzi, ale to chyba nie w tym znaczeniu mlodych ludzi się ma na myśli? Zastanawiam się więc, czemu młodzież grają w tym filmie dorośli? W książce też byli w wieku Szyca i reszty ekipy? 22-05-2009, 11:27 desjudi VIP Liczba postów: 7,123 Liczba wątków: 292 TVN jest partnerem medialnym, producentem jest Film Media, co nie znaczy wiele. Zresztą z tej prozy nie da się wycisnąć nic łatwego, arcykomercyjnego 8) Tak jak powieść - niektórzy czytali, aby się intelektualnie polansować, niektórzy po prostu czytali. I w obu przypadkach skutki były różne. 22-05-2009, 11:31 jarod Stały bywalec Liczba postów: 3,415 Liczba wątków: 23 Dwukrotnie próbowałem to przeczytać, ale za każdym razem odpadałem jakoś po 15tej stronie. film jednak prawdopodobnie obejrzę; ciekawi mnie o co tyle szumu było kilka lat temu. niestety, ten niebieski znaczek o którym wspomina Mental raczej nie nastraja mnie zbyt optymistycznie. Why are you firing wallnuts at me? 22-05-2009, 11:35 desjudi VIP Liczba postów: 7,123 Liczba wątków: 292 BezcelowyAlbatros napisał(a):W książce też byli w wieku Szyca i reszty ekipy? to kwestia najmniej istotna. Byli młodzi, dwadzieściakilka lat. Niektórzy starsi, niektórzy młodsi. Silny Szyc Robakoski wygląda dobrze. Małomiasteczkowy dres-klasyk. jarod, 3 razy podchodziłem, za czwartym chwyciło 8) "Pawia Królowej" próbowałem na razie 2 razy. Na daremno. Ale do czasu pewnie. Do Masłowskiej, jej stylu, trzeba znaleźć odpowiedni czas. 22-05-2009, 12:32 BezcelowyAlbatros Stały bywalec Liczba postów: 2,266 Liczba wątków: 34 No, powiem szczerze, że kreacja Szyca, a przynajmniej to, co widziałem w trailerach, jest dość sugestywna i... kurde, przeraża mnie ta postać, chociaż nic o niej nie wiem. :) 22-05-2009, 14:01 Jakuzzi Stały bywalec Liczba postów: 7,560 Liczba wątków: 50 Wlasnie obejrzalem zwiastun. Taka zenada, ze az boli. To mialo byc kurcze zabawne? 22-05-2009, 18:42 Mierzwiak Banned Liczba postów: 34,185 Liczba wątków: 77 Kiedyś bodajże w Neewsweeku zamieszczono fragment Wojny polsko-ruskiej. FRAGMENT. I ja tego fragmentu nie byłem w stanie doczytać do końca. Nie wiem więc o czym Masłowska pisze, ale zastanawiam się czy rzeczywiście trzeba uciekać się do takich środków wyrazu. Nie wiem, może merytorycznie jest to tak miałkie jak tylko się da i autorka próbuje to ukryć pod warstwą bełkotu. Whatever. Film zapowiada się na koszmar, jakoś nie jestem przekonany że - zgodnie z tym co można usłyszeć w reklamie tv - odmieni oblicze polskiego kina. 22-05-2009, 18:51 Donia Agata Stały bywalec Liczba postów: 1,440 Liczba wątków: 4 A ja trochę żałuję, że w filmie nie mógł zagrać Eryk Lubos, który miał propozycję roli Silnego, ale podobno nie mógł się jej podjąć ze względu na inne zobowiązania. Widziałam go w podobnej roli w sztuce P. Wojcieszka "Made in Poland" i byłam zachwycona. Mam nadzieję i to dużą, że Szyc też daje radę, ale mimo wszystko, żal, tym bardziej, że byłaby to okazja do wypromowania dla szerszej publiczności nazwiska aktora, który na to naprawdę zasługuje. Szyca już każdy zna, a niektórym to się nawet nim odbija. Dla porównania: Przy okazji, do Masłowskiej też podchodziłam na początku bardzo wrogo, nie mogłam się przemóc by przebrnąć więcej niż 10 stron. W końcu jakoś się udało, może dlatego, że zostałam też poniekąd do tego zmuszona. Udało się, żeby było jasne, przeczytać ponad połowę książki. Nie dałam rady więcej. To jest męcząca lektura, nikt mi nie powie, że łatwa, ale warto popróbować się z nią zmierzyć, choćby dla języka, jakim posluguje się Masłowska. A na film na pewno pójdę. Bo to młody i ambitny Żuławski, bo Maria Strzelecka i Bohosiewicz, bo to o dresie, a tego jeszcze w polskiej fabule nie było, bo to o Polsce w końcu, wolnej Polsce i mentalności Polaków, która tak prawdę mówiąc nie ulega wielkim zmianom, mimo przemianowania nazwy i ustroju naszej ojczyzny. 22-05-2009, 19:01 Artemis kimber henry Liczba postów: 6,015 Liczba wątków: 18 W Masłowską trzeba się wgryźć. To nie jest sensacja rzucona na koszyki przez Albatros. Tam nie ma, że wszedł, wyszedł, wszedł, myślnik, zdanie, myślnik, zdanie, kropka, wyszedł, wszedł. Tekst niewątpliwie posiada flow, ale jak ktoś takiej literatury - rytmicznej, bardzo na słuch - nie lubi, to trudno. Z ówczesnej fali młodych debiutów wolę wprawdzie Nahacza Osiem cztery, ale Wojna też fajna jest, chociaż według mnie za długa, w końcówce - przekombinowana. Uwaga: nie, to nie będzie komercjalna papa dla widzów Kochaj i tańcz. Znowu rozpychacie worek: wrzuciliście Lejdis do jednej siaty z Ja wam pokażę!, a teraz próbujecie to samo zrobić z Masłem. Beowulfowi się podobało, Senk zachwycony - podobno próba kina na maksa postmodernistycznego, a postmodernizm dla mas nie jest. Ja jestem wciąż sceptyczna, ale ciekawa. Donia - DON'T BLINK AND TURN LEFT. 22-05-2009, 19:05 Mental Ambasador białej rasy Liczba postów: 35,867 Liczba wątków: 364 Jakuzzi napisał(a):Wlasnie obejrzalem zwiastun. Taka zenada, ze az boli. To mialo byc kurcze zabawne? bosh... ten znowu malkontenci. jakuz, na miłość boską, przestań! nie widzisz, że tu powstaje polski fight club, prowokatorski i niegrzeczny, awangardowy i elitarny, zmontowany światowo, krejzi odlotowy, do lansu w tramwaju?:)Donia Agata napisał(a):To jest męcząca lektura, donia, wydajesz się spoko dziewucha, bo poleciłaś mi super dobry film z connie nielsen, ale mam propozycje: może zamiast używać rozmiękczających określeń, poniekąd nobilitujących pseudo-awangardowe, lignwistyczno-kakofoniczne popłuczyny takie jak wojna polsko-ruska, może zamiast rozcieńczać wszystko jak leci, nazwalibyśmy rzecz po imieniu? że to nie jest męczące, tylko zwyczajnie gówno warte i dlatego nikt normalny nie może tego skończyć? bo jak ktoś, dajmy na to, pierdzi na okrągło, nie myje się od miesiąca i beka ordynarnie przy posiłku, to nie mówię: "stary, to jest męczące", ale po prostu wychodzę, bo zbiera mi się na rzyganie. ja rozumiem, że współcześnie wartościowanie nie jest trendy, bo wszystko jest cool, super, trzeba się wgryzać w bełkot i delektować i ogólnie ale sorry, mnie nie nabierzesz na te bajery:) idiokracja to jednak mega proroczy i mądry film był. chyba założę o nim topic. 22-05-2009, 19:27 Artemis kimber henry Liczba postów: 6,015 Liczba wątków: 18 No zwiastun jest okropny, tym okropniejszy, na im większym ekranie się go ogląda:)Mental napisał(a):Donia Agata napisał(a):To jest męcząca lektura, donia, wydajesz się spoko dziewucha, bo poleciłaś mi super dobry film z connie nielsen Błagam, do Doni per dziewucho...:)Cytat:może zamiast rozcieńczać wszystko jak leci, nazwalibyśmy rzecz po imieniu? że to nie jest męczące, tylko zwyczajnie gówno warte i dlatego nikt normalny nie może tego skończyć? Ja skończyłam. Jestem nienormalna! Ale przyznam, że czytałam kawałkami. W ogóle to Wojna polsko-ruska powinna mieć nie więcej niż 50 stron. Dlatego od początku wolałam Nahacza: zapakował swój debiut w 90 stron, powiedział o co mu chodzi i cześć. Masło się roztopiło. Rozwlekło. Inna sprawa, że istnieje jakiś tam rodzaj męczarni, która jest intelektualnie pobudzająca. Ale fakt, to chyba inna męczarnia jest. DON'T BLINK AND TURN LEFT. 22-05-2009, 20:24 Jakuzzi Stały bywalec Liczba postów: 7,560 Liczba wątków: 50 Mental napisał(a):nie widzisz, że tu powstaje polski fight club, prowokatorski i niegrzeczny, awangardowy i elitarny, zmontowany światowo Wlasnie zaczalem sie zastanawiac, kiedy pojawia sie pierwsze opinie, ze film ma swietny montaz i efekty specjalne... jak na polskie kino. ;)Cytat:jak ktoś, dajmy na to, pierdzi na okrągło, nie myje się od miesiąca i beka ordynarnie przy posiłku, to nie mówię: "stary, to jest męczące", ale po prostu wychodzę, bo zbiera mi się na rzyganie :))Cytat:ja rozumiem, że współcześnie wartościowanie nie jest trendy, bo wszystko jest cool, super, trzeba się wgryzać w bełkot i delektować i ogólnie Mierzwiak napisał(a):Nie wiem, może merytorycznie jest to tak miałkie jak tylko się da i autorka próbuje to ukryć pod warstwą bełkotu W samo sedno. 22-05-2009, 20:43 Mental Ambasador białej rasy Liczba postów: 35,867 Liczba wątków: 364 Artemis napisał(a):Inna sprawa, że istnieje jakiś tam rodzaj męczarni, która jest intelektualnie pobudzająca. i taka męczarnia zwie się james joyce:) 22-05-2009, 21:07 Artemis kimber henry Liczba postów: 6,015 Liczba wątków: 18 Jung się już chyba zużył:). DON'T BLINK AND TURN LEFT. 22-05-2009, 21:10 Donia Agata Stały bywalec Liczba postów: 1,440 Liczba wątków: 4 Mental, "Wojna..." tak jak pisałam jest męcząca, nie dałam rady jej skończyć, bo w końcu ileż można o tym samym, ale cieszę się, że spróbowałam się z nią zmierzyć, choć z początku złorzeczyłam i zapierałam się rękamy i nogamy, nie zaliczam jej do ulubinych lektur, podejrzewam, że wypromowali (śledziłam to dokładnie) Masłowską Dunin i Świetlicki a później podzielili się z nią forsą za Nike (żart!) :), ale jak do tej pory nikt u nas nie napisał czegoś podobnego i takim językiem. Uważam, że gorszy jest Paw królowej, jeśli chodzi o prozę DM. I to, że poznałam się z tą ksiązką nie znaczy, że podziwiam świat w niej przedstawiony, który tak super malowniczo obrazujesz. A czy uważasz, że takich ludzi nie ma? Czy możemy udawać, że ich nie ma? Silny to nie jest typowy dres, o ile sobie przypominam skończył LO, gdyby na tym forum nie było moderacji, nie jeden taki Silny by nam się tu przedstawił. :) A Idiokracja mi się podbała. I chyba nawet jest o niej topik, albo był, więc śmiało, pisz. Ale to jest zupełnie inny kawałek, z innego kawałka świata. 22-05-2009, 21:22 Ja wiem,że ten film ma głębsze przesłanie i że specjalnie nie miał to byc banał,ale wszystkim przeciętnym i zmęczonym conieco mamom jak ja,chcącym zaczerpnąć innego powietrza i się zrelaksować odradzam oglądanie przynajmniej w kinie. Ja wczoraj pierwszy raz od czasu porodu mojego synka poszłam z męzem do kina,chciałam się odpręzyć i zapomnieć o wszystkich problemach,a powiem szczerze ze sie srednio udało… Mialam ochote w niektórych momentach wyjsc… Moze gdybym chodzila często do kina to warto by bylo doświadczyć takiego spotkania z kultura,ale nie jak mam jedyną okazje na 2 lata….A jak Wasze opinie?

wojna polsko ruska gdzie jest feta